„TO NIE WSTYD Z CZEGOŚ ZREZYGNOWAĆ” – KAMIL DUDZIŃSKI

Zawodowo zajmuje się koordynacją projektów w LiczySięWynik.pl i prowadzi podcast „Książki Które Uczą”, gdzie omawia najważniejsze lekcje z ciekawych i praktycznych książek. Nie wyobraża sobie życia bez chodzenia po górach, a każdy dzień jest dla niego początkiem nowej przygody.

 

Jedne z najlepszych podjętych przez ciebie w życiu decyzji to?:

Praca nad talentami i zrozumienie w czym jestem dobry.

Zdecydowanie najlepszą decyzją (a zarazem wydatkiem) było zrobienie badania Clifton Strenghts
(https://www.gallupstrengthscenter.com/), które pomaga zrozumieć nasze naturalne sposoby myślenia, działania i reagowania.

Pierwszy raz dowiedziałem się o nim z podcastu Michała Szafrańskiego (https://jakoszczedzacpieniadze.pl/podcast).

To badanie zostało stworzone przez Instytut Gallupa na podstawie badań statystycznych ludzkich reakcji i zachowań. Po zebraniu danych od kilkuset tysięcy osób wyróżnili 34 cechy/talenty, które w różnym stopniu przejawia każdy człowiek. I choć nie jest to badanie psychometryczne, to niesamowicie trafnie potrafi opisać osobę wykonującą.

Tuż po jego zrobieniu przeczytałem raporty, pomyślałem nad nimi kilka dni, a później wylądowały w mojej szufladzie na ponad rok.

Wróciłem jednak do ich analizy dzięki podcastowi Dominika Juszczyka, Z Pasją o Mocnych Stronach (https://dominikjuszczyk.pl/category/podcast/), gdzie omawia w jaki sposób podejść do analizy raportów i jak rozwijać talenty, by stały się naszymi mocnymi stronami.

To odmieniło moje życie.

Zacząłem w końcu rozumieć skąd biorą się moje reakcje, jak działam, co sprawia mi trudności, a w czym jestem naturalnie dobry i powinienem to rozwijać. Tylko dzięki temu:

● zacząłem nagrywać podcast;
● z powodzeniem zmieniłem pracę;
● poznałem ogrom ciekawych i inspirujących osób;
● a każdego dnia wstaję ze świadomością, że będę robił to, co lubię i w czym jestem najlepszy.

Szczerze polecam każdemu, kto – tak jak ja – chce zrozumieć siebie znaleźć swoją drogę w życiu.

 

Jedna z najgorszych decyzji jaką prawdopodobnie w życiu i jaka jest tego historia?

Zawsze mam problem z odpowiedzią na to pytanie. Jak każdy człowiek powiedziałem wiele krzywdzących słów i podjąłem wiele decyzji, które kogoś skrzywdziły lub utrudniły mi życie. Staram się ich jednak nie oceniać pod kątem „dobre” lub „złe”, bo to utrudnia jego analizę i zauważenie korzyści, jakie z niego płyną. A każde zdarzenie może być
lekcją, jeśli mu na to pozwolimy.

Jednym z takich zdarzeń było zaangażowanie się w organizację V edycji konferencji o nazwie Polsko Amerykański Most Innowacji (PAMI). Poprosiła mnie o to znajoma, z którą zauważyła we mnie osobę odpowiedzialną i godną powierzenia odpowiedzialności za tak duże wydarzenie, w które zaangażowany jest między innymi Konsulat USA i Stowarzyszenie TOP500 Innovators.

Umówiliśmy się na pierwsze spotkanie, przegadaliśmy szczegóły i już wtedy podjąłem decyzję, że wchodzę w to. Zorganizowałem pierwsze spotkanie zespołu, rozdzieliliśmy zadania, zaczęliśmy szukanie sponsorów, rozpisywanie projektów i wszystko zaczęło się dziać. Pojechałem nawet na spotkanie do Konsulatu, żeby istotniejsze kwestie.

Zapowiadało się to fenomenalnie!

Dopiero po jakimś czasie zacząłem zauważać, jak wiele pracy wymaga ode mnie to zobowiązanie. Początkowo myślałem, że będę tam występował bardziej w roli koordynatora, który ma to wszystko spiąć do kupy i rzeczy będą się działy. Wcale tak jednak nie było. Konferencja wymagała obecności lidera, który popchnie wszystkie działania i będzie nadawał tempo całej organizacji. Na początku pomyślałem „ok, nie taką presję wytrzymywałeś, teraz też sobie poradzisz”. Ale to nie takie proste, kiedy ilość spraw narasta, a odpuszczenie innych zobowiązań nie wchodzi w grę. Przez jakiś czas biłem się jeszcze z myślami. Bardzo nie lubię zawodzić innych i nie wywiązywać się z danego słowa, więc myśl o rezygnacji przychodziła mi z dużą trudnością. Zwlekałem ponad miesiąc z jej podjęciem. Ostatecznie zrobiłem to i powiedziałem „odchodzę”.

Choć czułem się z tym okropnie i zawiodłem wiele osób, to ostatecznie skutki mojej decyzji były lepsze, niż się spodziewałem. Ale tego dowiedziałem się dopiero po czasie. Ale o tym przy innej okazji. Dzięki temu zdarzeniu nauczyłem się przede wszystkim dwóch rzeczy:

1. Zanim się do czegoś zobowiążę, to przemyślę to 3 razy i zastanowię się, czy to faktycznie coś, na co chcę poświęcać czas.

2. To nie wstyd zrezygnować, jeśli rzeczywistość okazuje się inna, niż zakładana. Oczywiście nie mówię o oddawaniu dziecka do adopcji, kiedy okaże się, że budzi się w nocy i trzeba je ponosić na rękach, ale o jak najszybszym poinformowaniu o wycofaniu się ze zobowiązania, kiedy okaże się, że nie będziemy w stanie go dowieźć. Lepiej zrobić to wcześniej, niż w dzień rozpoczęcia konferencji, czy oddania projektu klientowi.

 

Jakie myśli / nawyki pozwoliły ci zmienić życie na lepsze?

Dziennik wartości – (https://journals.sagepub.com/doi/abs/10.1111/j.1467-9280.2005.01624.x)

Bardzo duże i regularne zmiany zauważam w sobie, od kiedy zrozumiałem swoje wartości. Co mi jednak szczególnie pomaga, to codzienna, poranna praca nad nimi. Przeczytałem kiedyś artykuł w czasopiśmie Psychological Science, zatytułowany „Affirmation of Personal Values Buffers Neuroendocrine and Psychological Stress Responses”

( https://journals.sagepub.com/doi/abs/10.1111/j.1467-9280.2005.01624.x ).

Tytuł nie brzmi sexy, wiem. J. David Creswell, William T. Welch i inni zbadali, że osoby piszące codziennie o swoich wartościach znacznie lepiej radzą sobie ze stresem w codziennym życiu. Stwierdziłem, że spróbuję.

Od tamtej pory prowadzę dziennik wartości. Wybieram jedną z nich i piszę czym dla mnie jest, jak objawia się w moim życiu, jak objawiła się w poprzednim dniu, albo w jaki sposób będzie widoczna w nadchodzącym. Zauważyłem, że nie tylko jestem dzięki temu bardziej pewny siebie, ale też łatwiej mi podejmować na co dzień decyzje, ponieważ mam jasny wskaźnik w postaci moich wartości, który przypomina mi jak chcę by wyglądało moje życie.

 

Najlepsza i najgorsza rada / myśl / przysłowie, które przychodzi ci do głowy to …?

Najgorsza: „Olej to, co myślą inni”

Moim zdaniem dobrze jest po prostu zachować zdrową granicę, a autor tego stwierdzenia albo faktycznie ma w nosi innych, albo zapomniał zaznaczyć o jakie myśli chodzi. Z jednej strony możemy się spotkać z ocenami i wróżbami innych, które faktycznie niczego nie wnoszą, a z drugiej może to być konstruktywna krytyka i chęć pomocy. Każdy z nas może zejść na złą ścieżkę i nie zdawać sobie z tego sprawy, więc posiadanie takiego filtra na słowa innych jest
ogromnie pomocne.

Najlepsza rada: „Nie jest istotne, co wiesz, ale co z tym robisz” – Dan Millmann

Wiedza nie daje niczego, poza radością z jej posiadania. Można przeczytać 1000 książek, ale nie stosując się do ich treści nic się nie zmieni. Więc jeśli chcesz coś zmienić, to działaj, a nie gadaj 🙂

 

Ulubione zajęcia, którym się oddajesz to …?

Chodzenie po górach.

Nie znalazłem jeszcze lepszej formy relaksu. Połączenie eksploracji, wysiłku fizycznego i dążenia do celu jest dla mnie idealną mieszanką, i gdy tylko jestem w stanie, to moje nogi kierują się właśnie w tamtą stronę. Jak wszystko pójdzie po mojej myśli, to kiedyś zamieszkam blisko gór, by móc codziennie zachwycać się ich widokiem.

Obecnie jestem w trakcie zdobywania Korony Gór Polski (https://pl.wikipedia.org/wiki/Korona_G%C3%B3r_Polski).

No i jestem przez to uzależniony od muzyki o górach. Na przykład takiej -> (https://www.youtube.com/watch?v=si1r7UeakqY)

Grywam też czasem na flecie irlandzkim, choć chwilowo zeszło to na dalszy plan.

 

Czy jest coś co chcesz koniecznie polecić?

1. To, o czym pisałem wcześniej, czyli zrobienie testu Clifton Strengths i praca nad swoimi
talentami.

2. Książkę „Pstryk”, której autorami są Dan i Chip Heath
( http://lubimyczytac.pl/ksiazka/86365/pstryk-jak-zmieniac-zeby-zmienic )

3. Film „Sekretne życie Waltera Mitty”
4. Grę planszową „iKnow” – najlepsza na świecie 🙂

 

Na co twoim zdaniem szkoda czasu?

Na narzekanie.

 

Które umiejętności twoim zdaniem mogą przydać się w życiu najbardziej?

Komunikacja.

Przez całe moje życie zawodowe zauważyłem, że prawie wszystkie błędy i zaniedbania nie były efektem złych intencji lub niedbalstwa, ale właśnie tego, że ktoś czegoś nie powiedział, albo ktoś coś źle zrozumiał.

Najczęściej, gdy wychodzi jakiś fakap to słyszymy słowa „Ale ja chciałem, żeby…”, albo „Ale myślałem, że Ty…” i nie pamiętamy podstawowej rzeczy, czyli że komunikat nadany zawsze różni się od odebranego. Chyba najlepszym przykładem jest tu komunikacja w związku, kiedy partner mówi „Kochanie, zupa jest za słona”, chcąc przekazać, żeby następnym razem użyła mniej soli, a partnerka słysząc „Zupa jest za słona” często odbiera to jako ocenę jej umiejętności kucharskich. A tak być nie musi. Ucząc się przekazywania faktów i konkretnych oczekiwań, wyrażania emocji i asertywnej komunikacji robimy wielką przysługę nam samym i naszemu otoczeniu.

 

mail do mnie: mateusz.kiszlo.jzp@gmail.com (napisz mi coś, odpowiadam na wszystko)
Instagram: mateuszkiszlo (staram się podrzucać tam wyłącznie coś inspirującego i coś co możesz wykorzystać u siebie; nie nakładam żadnych filtrów, a sam raczej nikogo nie obserwuję)
Dochrapałem się zegara odliczającego kiedy umrę, by jeszcze bardziej się zmotywowaćKLIK
Grupa dla tych, którzy chcą wdrażać fajne lifehacki, albo poznawać wartościowych ludzio tutaj
Szczera rozmowa ze mną: przeprowadziłem ją ze sobą (!) tutaj