APLIKACJE NA MOIM TELEFONIE, KTÓRE MOGĄ PRZYDAĆ SIĘ I TOBIE

Aplikacje przychodziły i odchodziły. Na dzień w którym to publikuję tylko te się ostały. Kolejność jest całkowicie przypadkowa.

Google Trips ~ jeszcze chyba dość świeża rzecz, ale już teraz dostrzegam, że rozwiązuje jeden zasadniczy problem jaki miałem z wojażami zagranicznymi: oszczędza mój czas przy ich planowaniu. Owszem, zapewnia to sporo frajdy, ale teraz (jeśli zechcę) mogę skorzystać np. z gotowych tras. Wcześniej wypisywałem ręcznie co chcę zobaczyć, co warto wiedzieć o danym kraju, jak działa tamtejszy transport i tak dalej. Teraz wszystko mam w jednym miejscu. Kwestią czasu jest, aż Google zdominuje tak dobrymi aplikacjami moją komórkę.

E – podróżnik – z racji tego, że uważam auto za zbędny wydatek (temat rzeka nie na teraz), bo mieszkam w dobrze skomunikowanym mieście i często poruszam się po całym województwie warmińsko – mazurskim dostępną komunikacją. Wpisuję skąd wyjeżdżam i dokąd chcę dojechać, po czym otrzymuję dokładne informacje wraz z godziną odjazdu Korzystam z tego od lat i jeszcze mnie ani razu nie zawiodło. Jestem pełen wrażenia jak szybko nanoszą ewentualne zmiany godzin wyjazdów.

Aplikacja TED – czasem lubię obejrzeć coś mądrego. Mógłbym obejrzeć te same materiały na You Tube, ale dedykowana appka pozwala mi sortować wedle kategorii i w ogóle ma kilka fajnych funkcji.

Google Pay – poświęciłem temu cały wpis (http://zmieniamzycienalepsze.pl/jak-placic-telefonem/). Uruchamiam, wybieram jedną z przypiętych do aplikacji kart, podstawiam pod terminal i gotowe. Dzięki temu nie muszę sięgać po portfel, by wyjąć z niego kartę. Zyskuję wygodę.

Daylio – służy gromadzeniu wspomnień. Prowadzę pamiętnik, bo pozwala mi co jakiś czas wrócić do przeszłości i sprawdzić czy czyniłem postępy.

Mindfulness ~ świetna aplikacja do medytacji (http://zmieniamzycienalepsze.pl/czym-diabla-medytacja-25-09-2017/), czy relaksu.

Relaxio ~ generator białego szumu. Koi cię dźwięk lasu? Trzask ogniska? Szum morza? Można nawet je łączyć i dostosować zależnie do potrzeb. Timer pozwala mi ustawić wyłączenie po określonym czasie np gdy już zasnę

Forest ~ włączam, gdy z jakiegoś powodu nie chce dotykać komórki na ustalony przeze mnie czas. Jeśli dotrwam urośnie mi ładna roślinka. Jeśli się złamie to niestety będę miał ją na sumieniu.

Trello ~ mój osobisty system zarządzania zadaniami. Mam ustawione kolumny oznaczające poszczególne dni tygodnia i wrzucam do nich zadania. Kafelkowy system bardzo ułatwia szybka edycje (np. przeniesienie zadania na inny dzień). Mam odrębną tablicę współdzielona do pracy z inną osoba. Bo Trello to może przede wszystkim system do pracy w grupie, choć u mnie świetnie sprawdza się do działań solo.

Evernote ~ powiedzmy, że czytam czasopismo. Coś mnie w nim zainteresowało i robię fotkę konkretnej stronie. Wrzucam ja do Evernote, dodaje notkę, przypinam taga. Potem np. otwieram plik na komputerze, bo Evernote synchronizuje się pomiędzy urządzeniami. W nim trzymam również szereg informacji, którymi nie chce zawracać sobie głowy. Są to np. loginy do niektórych usług, hasła (ale nie kont bankowych), numery kont itd

Google Maps ~ nie wyobrażam sobie bez tego życia. Obiło mi się o uszy, że zhandlowali nawet trasy przejazdu tak, by pokazywało nam drogę przez np. centra handlowe, które wykupiły taką usługę. Nawet jeśli jest to prawda to akceptuję to jak fakt, że Google musi na siebie jakoś zarabiać. Pewnie są lepsze tego rodzaju narzędzia, ale nie mam naprawdę powodu szukać innej.

Castbox ~ aplikacja do odtwarzania podcastów. Cenie za brak reklam, to że nie jest inwazyjne i to, że sama sugeruje co mogłoby mnie zainteresować.

Szybki budżet ~ nie polecam akurat tej konkretnej appki, bo jest strasznie nachalna z reklamami i co rusz krzyczy o premium (planuję ją zmienić). Jednak samą koncepcje notowania wydatków gorąco polecam. Natychmiast odnotowuje każdą wydana złotówkę dzięki czemu doskonale wiem na co rozchodzą się moje środki. Dzięki temu wiem ile mogę zaoszczędzić w miesiącu i tworzyć plany w oparciu o to. Przez prowadzenie budżetu doszedłem do wniosku, że stać mnie na skromna wycieczkę zagraniczną co kwartał. Tylko dlatego, że ograniczę wydatki na słodycze, kawę i jedzenie na mieście na które, jak się okazywało z analizy, szło impulsywnie sporo pieniędzy.

Revolut ~ kamień milowy dla płatności zagranicznych. Ucina gigantyczne prowizje banków za płatności poza granicami kraju. Faktem jest, że banki już się ogarnęły i same stopniowo proponują podobne narzędzia lub zmniejszają opłaty, ale pozostawienie tej konkretnej aplikacji jest moją formą podziękowania dla niej za to co zrobiła.

Spotify ~ korzystałem z premium, ale nie czułem różnicy w jakości dźwięku, która miała być trzykrotnie lepsza i nie korzystałem z funkcji, które zapewniało. Reklamy znoszę z godnością.

Tide – uruchamiam na określony czas i towarzyszą mi bardzo kojące dźwięki (do drzemki, snu, skupienia – każdemu wedle potrzeb). Cieszy przy tym oko wykonaniem.

Runastic – appka, którą mierze ile kilometrów przebiegłem, w jakim czasie, a także ile kalorii spaliłem. Lepszą, ale z jakiegoś powodu nie działającą u mnie aplikacją, jest Nike Run +.

Pyszne.pl – lubię coś czasem ugotować w domu, bo mam z tego satysfakcję, ale czas spędzony w kolejkach, na gotowaniu i późniejszym myciu naczyń nie jest warty tego, by robić to codziennie. Dlatego często jadam na stołówkach za bardzo rozsądne pieniądze, rzadziej w restauracjach, a czasem skorzystam z zamówienia do domu. Od strony aplikacji działa to bezbłędnie, bo pokazuje mi wszystkie dowożące restauracje w mojej okolicy (nie tracę czasu szukając ich pojedyńczo w sieci). Gorzej, że czasem sama restauracja się spóźnia „bo coś” – dlatego warto wybrać zaufaną. Takie codzienne zamawianie byłoby sporym wydatkiem w budżecie domowym, ale od czasu do czasu – świetna sprawa.

Bla Bla Car – lubię ostatnie lata za stopniowe upowszechnianie się koncepcji share economy, czyli korzystania z cudzego zamiast posiadania na własność. Jeśli chcę przejechać się z miasta A do miasta B i tak się składa, że ktoś akurat tą trasę jedzie – może mnie zabrać w ramach Bla Bla Car. Szkoda pustego miejsca w aucie.

Sky Scanner – załóżmy, że mam ochotę gdzieś polecieć. Wiadomo, że istotnym czynnikiem, oprócz posiadanego czasu wolnego, jest również cena. Wrzucam dane typu skąd – dokąd, jakiego dnia i aplikacja filtruje mi dostępne oferty pokazując ile kosztują.

Maps Me – wyjeżdżam za granicę, ale obawiam się o to, że w przypadku braku internetu nie będę mieć dostępu do np. Google Maps? Zasysam nawigację z interesującego mnie miejsca i później mogę przeglądać mapę offline z jednoczesnym zaznaczeniem mojej pozycji.