DAILY WEEK 17.02.2019 – 17.03.2019

– Mało brakowało, bym zapomniał w tym roku 1% podatku przekazać na jakieś cele charytatywne. Wystarczy w PIT wprowadzić nazwę i KRS organizacji, którą wspieramy. W innym wypadku środki zasilą skarb państwa. Nie bądź leniwą piczą i wpisz do tego pita cokolwiek co komuś może pomóc.

– Potrzebowałem twardego resetu od codziennej pracy. Pracuję na co dzień jako agent Generali. Jako, że to dla mnie najwyraźniej za mało to weekendami prowadzę szkolenia dla młodzieży z zakresu ścieżki kariery jako przedstawiciel handlowy. Nie chcę jednak robić z siebie męczennika, bo nie jestem przemęczony fizycznie. Problem w tym, że poczucie bycia ciągle w robocie sprawiła, że nie miałem nawet opór przed otwarciem skrzynki mailowej. Dlatego wybieram się odpocząć do Londynu na 3 pełne dni (o czym pisałem wcześniej). Całość (mam na myśli lot, dotarcie z lotniska do miasta w dwie strony, hostel) wyjdzie mnie około 600 złotych z czego bilet kosztował mnie 73 złote. Lecę wyłącznie z plecakiem, bo doszedłem do perfekcji w pakowaniu tylko niezbędnych rzeczy, a sama organizacja zajęła mi 0,5h. Jak sami widzicie nie są potrzebne duże środki, ani biuro podróży.

– Finalizuję już wspomniane szkolenia dla młodzieży, które miały pomóc im w poznaniu ścieżki kariery jako przedstawiciel handlowy. Moi podopieczni są szalenie zagubieni, a zapytani o potencjalną pracę marzeń … nie potrafili udzielić ŻADNEJ odpowiedzi. Mimo, że ustaliliśmy, że mogą sobie pofantazjować. Zapytani o swoje mocne strony – nie znali. Kiedy padło pytanie co zamierzają w ciągu najbliższego roku – nie wiedzą. Na przerwach spędziliśmy sporo czasu na rozmowach na ten temat i mam nadzieję, że udało mi się choć trochę zmusić ich do zastanowienia się.

– Jestem już all in w komiksach. Wypożyczam je w bibliotece, bo akurat mają je na stanie (chcę przez to zasugerować, abyście sprawdzili w swojej) Podchodziłem do nich początkowo z rezerwą, bo koleżanka namawiała, ale okazują się być całkiem fajne. Przepadam za tymi obyczajowymi, które nie mają nic wspólnego z superbohaterami.

– Polecam zainteresować tym tym co organizuje wasz Miejski Ośrodek Kultury – często biletowane wydarzenia kosztują nawet tylko kilkanaście złotych, bo nie chcą na tym zarabiać, a częściowo nawet dofinansowują. Udałem się na współorganizowany przez Olsztyński MOK koncert, który robił wrażenie swoich rozmachem, a kosztował 15 złotych. Bawiłem się doskonale.

– Udało się zrezygnować z alkoholu (unikam skutecznie od ponad półtorej miesiąca). Jako, że jednak nigdy nie był dla mnie problemem to rezygnacja z niego przyszła zaskakująco łatwo. Co innego wojna, którą toczę obecnie, a mianowicie próba wyparcia słodkiego z mojego życia (za same cukry w produktach spożywczych zabiorę się innym razem). Bo obok internetu jest to moje drugie uzależnienie. I o ile to pierwsze mogę sobie jeszcze uzasadnić to słodkości już nic poza chwilą przyjemności nie dają. Efekt jest taki, że jestem na głodzie i czuję jak fizycznie organizm się ich domaga. Udaje mi się nieco go oszukać częstując go jogurtem naturalnym z bananami, ale nie jest głupi i wie, że robię go w jajo. Wczoraj autentycznie chciałem się złamać, bo przecież mógłbym kupić sobie coś w tajemnicy i nikt by się nie dowiedział. Dlatego ten wpis to moja publiczna deklaracja. Tak jak nie należy karmić zwierząt w ZOO, tak samo nie należy mnie częstować słodkim.

– Zapisanie się na siłownię (lata temu obiecali mi w firmie Benefit, ale na oczy tego nie widziałem) było jedną z najlepszych decyzji podjętych w ostatnich miesiącach. Koszt tego niewielki, bo płacę za abonament z dowolną liczbą wejść około 130 złotych. Jako, że chodzę przeważnie co drugi dzień wychodzi mnie to średnio 8 złotych za jedno wejście. Nie robiłem tego po głupiemu i udałem się kilkakrotnie z kolegą, który w temacie siedzi, aby sprzedał mi kilka uwag i wcielił się na krótką chwilę w rolę mojego trenera personalnego. Mam wrażenie, że mam więcej energii, a same ciałko całkiem ładnie zaczyna się już zarysowywać. Bo ładne ciało to więcej pewności siebie, a pewność siebie to klucz do wielu drzwi.

– Blogi jakie znamy umierają – o czym mówi nawet sam Jason Hunt O TUTAJ. W moim przypadku blogasek to wyłącznie archiwum, a główną formą dystrybucji był od początku Facebook i newsletter. Lada moment najpewniej zrezygnuję całkowicie z formy pisanej na rzecz video, które jest silniej promowane przez Zuckerberga. Spójrzcie jaka nowa ikona w jego aplikacji pojawiła się w wydaniu mobilnym.

– Od dłuższego czasu organizuję własną mikro – konferencję na terenie Olsztyna. 14 kwietnia odbędzie się tzw. LIFEHACKON. Motyw przewodni to „DECYZJE, KTÓRE ZMIENIŁY ŻYCIE NA LEPSZE”. Trwają rozmowy z kilkunastoma potencjalnymi prelegentami. Robię to, bo doszedłem do wniosku, że będzie to najskuteczniejszy sposób dotarcia do mądrych osób, którymi chciałbym się otaczać. Wolę tak niż licząc na łut szczęścia, że trafię na kogoś takiego w moim mieście.

– Bywam niekiedy mocno nieuważny. Coś zrobię lub powiem nim to przemyślę, albo się upewnię. Na pewnym spotkaniu z klientami w Grudziądzu (do ubezpieczenia grupowego) odpowiadałem na szereg trudnych pytań. Które notabene lubię, bo to dzięki nim uczę się najszybciej. Na wszystkie odpowiedziałem celująco, bo tych kilka lat doświadczenia pozwoliło mi przerobić już niemal chyba wszystkie scenariusze. Na jedno odpowiedziałem jednak nieświadomie źle, ponieważ byłem absolutnie przekonany, że jest inaczej. Chodziło mianowicie o karencje przy zabiegach specjalistycznych, których normalnie nie ma przy starcie ubezpieczenia. To o czym boleśnie się przekonałem to fakt, że owszem, nie ma ich Z WYJĄTKIEM cesarskiego cięcia. Z czego klientka skorzystała i otrzymała odmowę na którą byłem szczerze zaskoczony. Co więcej dołączyła do ubezpieczenia właśnie m.in. z tego powodu, że zapewniłem, iż wypłacamy normalnie za urodzenie dziecka i cesarkę. Kiedy więc w rozmowie telefonicznej padło pytanie:

„I co teraz panie Mateuszu”

… cóż. Kusiło, aby powiedzieć „nie wiem”, „bo wie pani, dużo tych szczegółów jest i umknęło mi to”, „nie zrobiłem tego celowo”. Jednak uważam, że należy brać na klatę odpowiedzialność za własne decyzje. Dlatego zacisnąłem jednak zęby i powiedziałem proszę przesłać mi dane do przelewu, a pokryję to z własnej kieszeni. Bycie słownym jest ważniejsze od pieniędzy, które zawsze można zarobić w dowolnej ilości.

Btw. To trochę pokazuje też jak odpowiedzialną pracą rola agenta ubezpieczeniowego. Bo dobrze, że ta sytuacja nie miała miejsce w chwili, gdy do wypłaty byłyby sumy opiewające na więcej zer.