DAILY WEEK – 17.12.2018 – 20.01.2019 – TEN Z POTENCJALNIE PRZYDATNYMI TREŚCIAMI

Przez ostatni miesiąc działo się umiarkowanie dużo. Naturalnie miały miejsce wzloty i upadki, choroby, lepsze i gorsze dni. Poniżej najważniejsze wydarzenia, które w dodatku mogą być dla was w jakimś stopniu wartościowe i / lub po prostu ciekawe.

a] Wizyta u fizjoterapeuty – od momentu, gdy w drodze do klienta strzeliło mi w plecach bywam u niego regularnie. Siedzący tryb życia (w pracy nie mam powodu, by stać, a moje ulubione hobby, czyli planszówki również tego nie ułatwiają) doprowadził mnie do stanu w którym postanowiłem coś z tym zrobić. Każda wizyta kosztuje u niego 100 złotych, a do tej pory rozluźnił mi partie mięśni, które miałem niewiarygodnie napięte, a powodowały bóle pleców. Zalecił spersonalizowane pod moją przypadłość ćwiczenia, które wydają się działać, bo ból w ogóle nie wraca. Jeśli mogę coś doradzić – nie czekaj, aż będzie za późno.

b] 16 personalities (https://www.16personalities.com/pl/darmowy-test-osobowosci) – darmowy test osobowości, który polecam przy każdej okazji. Otrzymuje się BARDZO rozbudowany raport na temat mocnych i słabych stron naszego charakteru. Pozwolił mi nieco lepiej zrozumieć własne zachowania i emocje. Odkąd stałem się bardziej świadomy mogę również bardziej świadomie nimi zarządzać. Mój typ osobowości to „działacz” („Ludzie o osobowości Działacza to prawdziwe wolne duchy. Często są duszami towarzystwa, bardziej jednak niż zwykła ekscytacja i przyjemność chwili pociągają ich więzi społeczne i emocjonalne, które nawiązują z innymi. Obecność tych czarujących, niezależnych, energicznych i empatycznych osób, które stanowią 7% społeczeństwa, łatwo można odczuć w grupie.”)

c] Zapisałem się do dietetyka i robię badania – pomyślałem, że chciałbym wrócić na siłownię, aby ładnie wyrzeźbić własne ciało (nie dla zdrowia, ale właśnie podbudowania własnego samopoczucia). Nie zabieram się jednak do tego od dupy strony, bo wcześniej chcę skonsultować to z dietetykiem, aby podpowiedział mi jak zarządzać masą ciała i podpowiedział kiedy dopiero zapisanie na siłownię będzie miało sens. Wiem, że niewiele wiem. Dlatego chcę zyskać także nieco większą świadomość na tego co wkładam do ust (bo na razie jem rzeczy, które po prostu nie pozwalają mi zdechnąć z głodu, ale czy są zdrowe?). W ten sposób raz wykonana inwestycja w wiedzę powinna zwracać się latami – podobnie tak jak kiedyś nauczyłem się czytania etykiet na opakowaniach co weszło mi w nawyk (w ten sposób unikam gówna pokroju oleju palmowego i produktów, które mają cukier na pierwszym lub drugim miejscu).  Potrzebuję usłyszeć z czyichś ust, że jeśli nie zmienię nawyków żywieniowych to organizm w końcu kopnie mnie za to w dupę.

d] Kilka przemyśleń na dzień dzisiejszy o mojej pracy w sprzedaży – jestem agentem Generali pracującym w obszarze ubezpieczenia życiowego (nie pytaj mnie o majątek, czyli OC, albo mieszkania, bo się tym nie zajmuję). Na chleb zarabiam w sprzedaży nieprzerwanie od wielu lat. To stałe gonienie króliczka, czyli realizacja planów od zera każdego miesiąca. Nie pracuję ciężko, ani długo – nie zamierzam robić z siebie męcznnika, ani podnosić swojej wartości mówiąc jak bardzo zapracowany jestem. Za to kiedy już minie to samozadowolenie z siebie z powodu wysokich wyników … zaczyna się nowy miesiąc i proces rozpoczyna się od nowa. Czasem chciałbym choć na kilka miesięcy nie musieć o tym myśleć. Dlatego odkładam regularnie środki, by w połowie tego roku ruszyć z pobocznym projektem, który stopniowo będzie uniezależniał mnie finansowo (mam nadzieję) od mojej firmy. I pozwoli czasem powiedzieć sobie, że „ok, w tym miesiącu odpuszczam parcie na sprzedaż”.

e] Zanabyłem nowy laptop – Lenovo Yoga 530. Nie mówię tego, aby się tym pochwalić (bo ani to drogi model, ani żaden Macbook Pro), ale by powiedzieć o 3 funkcjach, które bardzo przypadły mi do gustu, a które ciebie mogą zainteresować. Po pierwsze dotykowy ekran. Trochę bajer, ale czasem po prostu przyjemniej i wygodniej obsługiwać właśnie w ten sposób. Po drugie jego ekran wygina się o 360 stopni. Ma to dwojakie znaczenie. Można go postawić przed klientem o 270 stopni, by coś fajnie zaprezentować.

Jest też opcja transformacji go w tablet. Dość ciężki i mało wygodny, by trzymać go w powietrzu, ale do pracy przy biurku jest jak znalazł. W przypadku mojego zawodu polegającego na spotykaniu się z klientami Yoga sprawdza się świetnie. Do oglądania seriali i filmów jest również doskonały.

f] Tworzę fanpage, który będzie moim profilem jako agenta ubezpieczeniowego. Nie chcę jednak robić tego w bylejaki sposób, więc nagrywam profesjonalny krótki spot, a także ustawiłem się na sesję zdjęciową. Nie mam pojęcia czy przyniesie to jakiekolwiek efekty poza niedającymi nic lajkami i udostępnieniami. Zamierzam wydać na reklamę nieco pieniędzy, a jeśli nie pojawią się jakiekolwiek efekty (choćby w postaci jednego zapytania) zakręcę kurek z finansowaniem. Testuję równolegle kilka innych kanałów sprzedażowych (z jednego jestem zadowolony i na pewno go zachowam), aby finalnie rozstać się z tymi, które w moim wypadku się nie sprawdzały.

g] Jestem już po pierwszych szkoleniach, które prowadzę. O tym jak do tego doszło pisałem tutaj: http://zmieniamzycienalepsze.pl/daily-week-19-11-2018-16-12-2018-podrozniczy/.  Program obejmuje wdrożenie młodzieży, która lada moment wejdzie na rynek pracy w tajniki przedstawiciela handlowego / sprzedawcy. Jako, że sprzedażą zarabiam na chleb od lat chętnie dzielę się wszystkimi za i przeciw, aby miały świadomość w co ewentualnie wejdą. Już na starcie zapowiedziałem, że jeśli przyszli tylko po kawałek papieru to tracą czas, bo w dorosłym życiu ma on nijakie znaczenie (co kilka osób przyjęło z zaskoczeniem i momentalnie odniosłem wrażenie, że tylko po to przyszły). Staram się przekazywać tylko praktyczne informacje na przemian dzieląc się tym jak wygląda dorosłe życie. Mam ambicję, by kiedyś mniej lub bardziej świadomie, te zajęcia pomogły im skuteczniej odnaleźć się w trudnych początkach zawodowych. Mówię im o tym co sam chciałbym z perspektywy czasu usłyszeć zanim skończyłem szkołę, aby wiedzieć jak NAPRAWDĘ wygląda rynek pracy.

h] Pomogłem przyjacielowi ruszyć z upadłością konsumencką – znalazł się w przepotężnych długach (wiem jak dużych bardzo szczegółowo, bo miałem wgląd w całość jego finansów) z których nie mógłby się NIGDY wyplątać. Odsetki karne generowały kolejne odsetki. Mówimy o długu rzędu prawie pół miliona złotych (kombinacja kredytów, ZUS, niezapłaconych podatków, czynszu za lokal, nieopłaconych faktur). Stało się za sprawą nietrafionego z perspektywy czasu pomysłu na biznes – naleśnikarni w jednej z galerii handlowych w Olsztynie. Mimo doskonałej lokalizacji i wsparcia franczyzodawcy biznes po prostu generował straty. Wszystkie środki z pracy etatowej nie wystarczałyby na regulowanie bieżących długów, a co dopiero mówić o odsetkach karnych i tym, by zostawić sobie cokolwiek na życie. Telefony od firm windykacyjnych są po prostu niesamowicie nieznośne. Próbowaliśmy rozmawiać o umarzaniu części długów, albo przynajmniej ratach na możliwości spłat na dzień dzisiejszy – bezskutecznie. Popełnił błąd mimo tego, że hipotetycznie na papierze wyglądało to co najmniej przyzwoicie. Znalazł się w sytuacji w której do końca życia musiałby pracować na długi, a i tak nigdy, by ich w całości nie spłacił. Choć to moralnie dwuznaczne (bo jestem zwolennikiem spłacania swoich długów i brania odpowiedzialności za swoje decyzje) podjęliśmy się próby upadłości konsumenckiej. Stanie przed sądem i jeśli ten przychyli się do jego wniosku – długi zostaną z niego (teraz bardzo upraszczam) zdjęte do pewnego stopnia.