DAILY WEEK 21.01.2019 – 16.02.2019 – TEN W KTÓRYM WYDAJĘ SOBIE WOJNĘ

– Zacząłem czytać „Człowiek w poszukiwaniu sensu” – szukałem czegoś co kopnie mnie emocjonalnie w twarz, bo potrzebowałem docenić to co posiadam (strasznie szybko się przyzwyczajam). Autobiograficzna opowieść psychologa, który trafił do obozu koncentracyjnego wydawała mi się spełniać to założenie idealnie. Zaskoczyła mnie dojrzałość autora. Opisywał piekło, ale robił to w sposób iście stoicki – bez rozgoryczenia, żalu do swoich oprawców i potrafiąc nawet zażartować. Nie stawiał się w roli męczennika, nie rzucał na siebie światło reflektora, a język jakim opisywał wszystkie wydarzenia sprawiało, że przez książkę się „płynie”.

– Obejrzałem dokument zdradzający „10 sekretów finansowego sukcesu” – nazwa ma FATALNY wydźwięk brzmiący tak jakby ktoś chciał nas wciągnąć do swojej piramidy finansowej. Jest długi, bo trwa prawie 2 godziny, nie zawsze jest interesujący i można odnieść wrażenie, że jego bohater chodzi wiecznie pijany (zrozumiecie w trakcie lektury). Ma kilka jednak BARDZO ciekawych myśli (nie ze wszystkimi się zgadzam) i może otworzyć oczy na pewne sprawy, albo nas zirytować.

Znajdziecie go TUTAJ.

– Zabrałem się za lekturę komiksów – po raz pierwszy od wielu lat, gdy zaczytywałem się nimi za dzieciaka. Były to „Day Tripper” i „Codzienna walka”. To powieści obyczajowe często ocierające się o dramat. Stanowiły bardzo fajne rozpoczęcie dnia z kawką i otworzyły mi głowę na nową, całkiem niegłupią formę rozrywki.

– Zainwestowałem w marketing i materiały promocyjne – pierwszy raz w życiu zdecydowałem się na profesjonalne nagranie ze mną w roli głównej filmu promocyjnego. Jak wiecie (lub nie) pracuję jako agent ubezpieczeniowy Generali. Jeszcze trochę w tej branży zostanę, więc przygotowuję grunt pod przyszłość. Jednym z tych pomysłów był własny fanpage i wspomniane nagranie, które możecie zobaczyć TUTAJ. Na przygotowanie tej minuty zeszło łącznie około godzina przygotowań, bo wersji było dużo więcej, ale wybraliśmy tę najlepszą. Niezależnie od tego wziąłem udział w profesjonalnej sesji zdjęciowej. Jestem bardzo aktywny na FB / Linked In (mój profil), więc czas najwyższy było przejść od samojebek do poziomu czegoś więcej. Raz wydane pieniądze dały mi materiały z których będę korzystał następny rok / dwa. Testuję też Google Adwords, ale nie wiem, czy i kiedy przyniesie ewentualne efekty.

– Korzystam też z serwisu łączącego mnie z klientami (TUTAJ). Serwisie powstałym, by łączyć osób szukających konkretnych produktów lub usług z osobami, które je oferują. Jestem pozytywnie zaskoczony ilością klientów, którą tą drogą pozyskuje – nie ma dnia, żebym nie otrzymał powiadomienia o nowym lidzie. Minusem może być fakt, że nie otrzymujemy tego na wyłączność i musimy mierzyć się jeszcze z konkurencją (z moich rozmów wynika, że maksymalnie 2-3). Plusem jest fakt, że można bardzo dokładnie zawężyć kto ma być naszym klientem i otrzymujemy powiadomienia smsem / mailem chwilę po rejestracji zgłoszenia. Super sprawą jest też to, że trochę pozycjonuje mnie w sieci i jeśli wpiszecie „ubezpieczenia na życie olsztyn” to zaraz po płatnych reklamach dzięki opiniom klientów (KLIK) jestem na pierwszym miejscu 🙂

– Spodobał mi się trend na „Slow media” – jestem zmęczony lekturą ton bezużytecznych informacji często tworzonych niemalże z niczego. Nie oglądam telewizji, bo nie będę dopasowywał się do godzin emisji, a do tego bloki reklamowe są paskudnie długie. Nie słucham radia, bo całkowicie zastąpiły mi je podcasty. Lubię odpocząć przeglądając wybrane serwisy w sieci pokroju Spidersweba, ale nie podoba mi się kierunek w jakim zmierza choćby z clickbaitowymi nagłówkami. Dlatego pewnie dużym sukcesem okazała być się zbiórka pieniędzy na serwis, który chlubi się tym, że będzie wolny (i dlatego w nazwie ma żółwia). Dlatego też bardzo przydał mi do gustu „Outride.rs”, który jest jakościowym dziennikarstwem na temat (właśnie z pokroju slow media) otaczającego nas świata. Na start zachęcam do lektury podsumowania tego co wydarzyło się w 2018.

– Rok 2019 jest dla mnie rokiem „brania się za siebie” – dlatego oprócz wizyty u fizjoterapeuty i dietetyka (o którym pisałem wcześniej > KLIK) udałem się również na siłownię. Pierwsze próbne wejście było darmowe i utwierdziło mnie w przekonaniu, że tego potrzebuję, bo nawet niewielkie ciężary stanowiły dla mnie duży problem. Zdałem sobie sprawę w jak fatalnej kondycji jestem. Jednak moim głównym celem, obok jej poprawienia, jest wyrzeźbienie ładnej sylwetki. Jeszcze bardziej zwiększa to pewność siebie, a ta przekłada się na każdy aspekt życia. Wykupiłem pakiet na kilka miesięcy naprzód, aby nie przyszło mi do głowy, aby nagle zrezygnować. Tak jak …

– … zrezygnowałem z alkoholu – któregoś dnia tak po prostu uznałem, że przestał mnie bawić. Tak jak postanowiłem tak dziwnie łatwo w tym postanowieniu, które trwa już lekko ponad miesiąc trwam. Ok, raz wypiłem drinka, bo mnie namówiono na urodzinach i złamałem się za trzecim podejściem oraz jeden kieliszek szampana w pracy z okazji pewnego sukcesu. Nie wiem jak długo uda mi się wytrwać i czy będzie to całkowita abstynencja, czy po prostu bardzo okolicznościowy jeden łyk co kilka miesięcy, ale nie czuję do alkoholu pociągu. Pierwotnie dał mi do myślenia Krzysztof Gonciarz, który trwa w tym już ponad drugi rok (KLIK), ale też trochę chęć sprawdzenia siebie czy potrafię. Jeszcze nie wiem jak silna wola okaże się być podczas sylwestra, czy innych mocno zakrapianych imprez. Jednak sam fakt picia tylko może kilka razy w ciągu 365 dni byłby sukcesem samym w sobie.

– Poznałem wreszcie czym są kursy online – konkretnie do kursu na temat ubezpieczeń, więc nic co mógłbym wam polecić. Byłem w ogóle dość sceptycznie do nich nastawiony, ale kierowała mną troszkę ciekawość, a trochę nadzieja, że nauczę się czegoś nowego. Okazało się, że i tak większość z tego co mówił ich autor nauczyłem się z tego co oferował w swoich darmowych materiałach. Na pewno jednak dla osób, które równie skrupulatnie ich nie śledziła będzie to świetnie uporządkowana wiedza w jednym miejscu. Wiem już, żeby dwa razy zastanowić się nad kupnem kursu od osoby, której materiały już konsumowałem, bo pojawi się ryzyko, że powtórzy to co już od niej samej wiem.

Zajrzyj do grupy „ZMIENIAMY ŻYCIE NA LEPSZE”. Wrzucam tam rzeczy, którymi przeważnie nie dzielę się nigdzie indziej > O TUTAJ