DAILY WEEK – 24 – 30 września

To tygodniowe podsumowanie tego co się u mnie działo. Codzienne dokumentowanie życia potrafi wykończyć, a wiem o tym, bo testowałem ten format przez ponad miesiąc. Nabrałem chęci dzielenia się szczegółami mojego życia z nadzieją, że wyciągniesz z czego coś dla siebie.
 
 
– Przemęczenie; w lipcu i sierpniu udawało się pracować naprawdę mało, ale aktualnie czuję spore przemęczenie. Moja wina, bo soboty zawsze miałem pracujące. Oznacza to, że spieprzyłem, bo jedną z ostatnich w życiu rzeczy jest właśnie nadmierne zmęczenie. Nie mogłem też wyluzować psychicznie z powodu 2-3 spraw w pracy, które się ciągną i nie chcą opuścić mojej głowy. Chcę w bliskiej przyszłości delegować razem z zadaniami również wiążące się z nimi problemy, abym miał czystą głową.
 
– Współpracuję z kimś kogo ochrzcilibyście mianem asystentki, ale ja wolę o niej mówić jako wsparciu. Towarzyszy mi w pracy kilka godzin w tygodniu biorąc na swoje barki te zajęcia, które nie przynoszą mi bezpośrednio pieniędzy, ale są niezbędne. Obsługuje część klientów i pomaga mi przy papierkowej robocie. Dzięki temu mogę poświęcić się w 100% robieniu tylko tego co pozwala mi zarabiać, albo przynajmniej coś rozwija. Nieraz zdarzało mi się poświęcać cenny dzień roboczy na przeklęte, ale konieczne formalności.
 
– Zrobiłem sobie dwa dni wolnego od wszystkich social mediów (na ten czas skasowałem też messanger na telefonie, Twittera czy Linked In). Nie umie odpowiedzieć dlaczego, ale w trakcie tego eksperymentu odczułem dziwny rodzaj ulgi. Podobny do tego, który towarzyszy odstawieniu konsumowania wszelkich wiadomości ze świata. Będę robił te przerwy częściej, bo w zasadzie NIC w moim wypadku nie zmusza, bym z nich korzystał.
 
– Zacząłem nazywać poszczególne dni w pamiętniku. Dzięki temu nie muszę wgryzać się w cały opis, by sobie przypomnieć o czym mniej więcej był. 
 
– Zabukowałem i opłaciłem 2 zagraniczne wyjazdy, by się nie móc się od nich wykręcić (opłaciwszy rezygnacje pieniędzy nie odzyskasz, chyba, że sprzedasz komuś bilety i zmienisz na nich nazwisko). Będzie to już 4 wypad w tym roku, a mówię to, bo oznacza, że udało się zrealizować założenie, by minimum co kwartał gdzieś wyjechać. W 2020 za cel ustaliłem wyjazd gdzieś raz w miesiącu. Dzięki temu założeniu chcę zwiedzić wszystkie INTERESUJĄCE MNIE kraje na świecie. W ogóle nie czuję np. potrzeby zwiedzenia wszystkich krajów w Afryce.
 
Cienka jest granica między mówieniem wam tego, by się pochwalić, a tym, byście mieli z tego jakąś inspirację. No, więc dopowiem, że są to budżetowe wyjazdy. Za bilety nie płacę więcej niż 200 złotych, a reszta też wiele drożej nie wychodzi. Sypiam w hostelach w pokojach z wieloma lokatorami. Lecąc nie korzystam z żadnych dodatkowych usług (wyboru miejsca, wcześniejszej odprawy itd). Mogę wydać całą sumę na jedną podróż all-inclusive, albo rozbić to na kilka tripów. 
 
– 28-30 września spędziłem w Sztokholmie. Bilety z Gdańska kosztują całe 78 złotych – bez żadnych dodatków i przy minimalnym komforcie lotu, a przy tym trzeba chwilę poszukać odpowiedniego połączenia, by taka cena była możliwa. Dojazd z i do lotniska (bo trzeba do Sztokholmu dojechać) to dodatkowe 120 złotych. Jednak ostudzę zapał tych, którzy gotowi są ruszyć tu i teraz. Otóż Szwecja sama w sobie jest droga, a jej stolica w szczególności, bo ceny potrafią zabić. Były od 1,5 do 2 razy wyższych niż w Polsce. Zwiedzania było tam dla mnie akurat tak na 1,5 dnia. A jest tam na co popatrzeć i nie bez powodu nazywa się to miasto „Wenecją północy”.
 
– Następna podróż jeszcze w październiku, a kolejna w grudniu. Fun fact na mój temat: nigdy nie robię żadnych zdjęć w trakcie podróży. Ok, teraz jedno zrobiłem, bo poprosił mnie o to jeden z turystów. Swoją drogą zabawne jak (no offence, po prostu nie znam dokładnego pochodzenia) Azjaci robią zdjęcia wszystkiemu co napotkają 🙂
 
– Wyłapuję półmaratony. Prawdopodobnie najbliższy jaki będę biegł będzie w Bydgoszczy (https://biegi.bydgoszcz.pl/VI-Polmaraton-Bydgoski-i-Bieg-5km,99,91.html), ale to jeszcze do potwierdzenia. Marzy mi się półmaraton w Lizbonie, który organizowany będzie w marcu (http://www.running-portugal.com/lisbon/lisbonhalf/pl/info.html). Na razie ustawiłem alerty cenowe na konkretne połączenie w konkretne dni. Gdy tylko cena spadnie poniżej ustawionego przeze mnie progu wykupię bilet i udział w półmaratonie. Oprócz alertów gorąco zachęcam do zapisania się na newslettery stron łapiących okazję, by wrzucały wam wszystko na skrzynkę, by później można było sobie to zbiorczo przejrzeć.
 
Udanego dnia!