DLACZEGO BIEGAM, CHOĆ KIEDYŚ TEGO NIE ZNOSIŁEM? (+ narzędzia i inicjatywy)

Nienawidziłem tego w szkole podstawowej. W tym okresie przebiegnięcie choćby tylko kilometra było dla tym czym dla Herkulesa ogarniecie mitycznej stajni. W gimnazjum też pozostali musieli raczej na mnie czekać, aż jako ostatni dotrę na metę. Ogólniak też nie wspominam najlepiej. Za diabły więc nie pamiętam co skusiło mnie do biegania z własnej nieprzymuszonej woli wiele lat później. Nawet nie było to wtedy specjalnie modne, nie interesowałem się rozwojem osobistym, nie miałem od kogo tego podłapać, ani dziewczyny której chciałbym zaimponować. Dziś tę formę aktywności wprost uwielbiam i staram się nakłaniać do tego jak najwięcej osób. Początki były oczywiście absolutnie koszmarne, bo momentalnie po chwili wysiłku chciałem wypluć płuca, położyć się i umrzeć. Stopniowo jednak zwiększałem dystans o kolejne metry, a z czasem kilometry. Niegdyś rekordowe dystanse robię dziś zupełnie rutynowo i tę granicę stale przesuwam. Niezwykłe, że wkładam określoną ilość energii, a odzyskuję ją z nawiązką. Gratis otrzymuje doskonałe samopoczucie, bo pompuje to u mnie wiadra endorfin.

Do niedawna to jak mi poszło sprawdzałem dzięki aplikacji Nike + Run Club. Co ważne nie zawiera ani reklam, ani nie ukrywa części funkcji za paywallem. W przeciwieństwie do Runastic z którego właśnie korzystam, bo Nike + przestało bez powodu zliczać pokonane kilometry. Ta z kolei przypomina co chwila o tym, że warto nabyć premium (nawet biegnąc bezczelnie informuje, że o czymś ci teraz nie powie, bo nie masz abonamentu). Ma tę jednak fajną funkcję, że zlicza (na podstawie podanego przez ciebie wzrostu i wagi) ile kalorii spalasz. Poniżej przykład z mojego wczorajszego biegu wraz z informacją, że spaliłem trochę ponad połowę tabliczki czekolady. Tak, zrzucenie tej trwającej chwilę przyjemności kosztuje tyle wysiłku.

 

 

Wybieram się również na bezpłatną inicjatywę dla biegaczy pod nazwą „Parkrun” – odbywa się co sobota o 9.00 w każdym większym mieście. Rejestrujesz się (nie zapomnij o tym!) i wraz z kilkunastom / kilkudziesięcioma osobami bierzesz udział w dystansie na 5 kilometrów. Fajnie, że mailem jesteś później informowany o twoim wyniku – dla osób z żyłką do rywalizacji jak znalazł.

Dodatkowe materiały: o tym, że zmęczenie fizyczne … prawdopodobnie nie istnieje i można to naginać do własnej woli