CZY TY TEŻ PODRÓŻUJESZ W CZASIE?

Uwielbiałem podróże w czasie – mówię tu oczywiście o tych mentalnych w mojej własnej głowie. Tych w których rozważam „co by byłoby gdyby …?”. Zdarzało mi się robić to wielokrotnie. Rozważałem gdzie bym teraz był, gdyby nie popełnione błędy. Zdarzało mi się, że wpadłem w tę pułapkę rozmyśleń i w efekcie dosłownie wpadałem w dołek emocjonalny, bo przeklinałem siebie, że nie podjąłem wtedy innych decyzji. Mimo tego, że kieruję się maksymą, że zawsze staram się podejmować najlepsze, choć oczywiście ich skutki widoczne będą dopiero później.

Podobnie miałem (tak mogę już teraz mówić) w drugą stronę, czyli rozmyślaniu o przyszłości. O tym jaka świetna będzie i jak wspaniałe będzie wtedy moje życie. Tak jakby dzisiejszy dzień był tylko czymś co należy odbębnić i nie był wart tego, by uznać go za cokolwiek warty. Zrobić swoją robotę, odpocząć i następnego dnia zacząć proces od nowa.

Pomogła mi w tym filozofia stoicka. W dużym uproszczeniu jej trzon wydaje się stanowić życie TU I TERAZ. Stoicy nie rozmyślają o tym co było lub będzie, ale żyją w teraźniejszości. Nie pamiętam, czy trafiłem na to w którymś z podcastów na ten temat, które odsłuchałem, czy może to efekt moich własnych przemyśleń, ale od tamtej pory staram się kierować następującą maksymą:

 

CO W DANEJ CHWILI MÓGŁBYM ZROBIĆ NAJLEPSZEGO?

 

I niemal ze stuprocentową skutecznością momentalnie stawia mnie to na nogi i niemal natychmiast wiem co POWINIENEM zrobić. Jeśli jestem sflaczały to nieco się rozciągam, by to uczucie minęło. Będąc w biurze i chcąc skupić się na pracy, unikam kuszących pogaduszek. Jeśli mój lejek sprzedażowy wydaje się być prawie pusty natychmiast podejmuję działania, by to zmienić i zaczynam kontaktować się z klientami. Jeśli czuję, że jestem zwyczajnie zmęczony – robię sobie dzień wolnego, bo wiem, że wrócę wtedy ze zdwojoną energią i chęcią działania.

I tak dalej.

Oczywiście od czasu do czasu zdarzą mi się wspomniane wcześniej podróże w czasie. Jednak zacząłem szybciej to u siebie zauważać i skuteczniej wracać myślami do „tu i teraz”. Okazuje się wtedy, że z każdego dnia można wycisnąć sporo radości nie czekając tylko na np. upragniony urlop.