KORZYŚCI Z BYCIA MINIMALISTĄ (którym się nieświadomie stałem)

Któregoś dnia rozglądam się po pokoju. Drukarka, laptop, trochę gier planszowych, które regularnie ogrywamy, kilka par butów na każdą okazję. Materiały do tworzenia prototypów planszówek (co robię regularnie), ubrania z czego nie ma żadnych zbędnych, bo te, które nie noszę natychmiast trafiają do tego kontenera obok bloku. Kilka książek, które sprzedam, gdy zbierze się ich więcej w jednym pakiecie jedna wysyłką dla mojej wygody za parę paciorków. Żelazko, suszarka do ubrań, pudło na pranie. I trochę drobnicy typu nożyczki, klucze, papier do drukarki, długopisy, perfumy – z których regularnie korzystam. Dwa garnki, kilka talerzy, kilka łyżek i widelców. Kawiarka i to urządzenie do mielenia ziaren. W łazience trochę artykułów do higieny.

Wiesz co właśnie zrobiłem?

Opisałem Ci WSZYSTKO co posiadam z rzeczy materialnych. Mam tylko rzeczy z których naprawdę korzystam regularnie. Zacząłem się od tego, że stopniowo pozbywałem się tego co trzymałem w szafach i szufladach. Miałem jakieś zbędne kable, szachy w które nie grywam, łechcące ego dyplomy, stare monety, puste pudełka po grach, które ładnie wyglądały, ale niczego do życia nie wnosiły … Nie mam prawie co miałoby dla mnie szczególną wartość sentymentalną (w ogóle to ja taki średnio sentymentalny jestem), ani z czego bym nie korzystał (nie bez powodu kurzyło się poukrywane po mieszkaniu).

Ten stan osiągnąłem zupełnie organicznie – nie stało się to pod wpływem czyjejś opinii, choć o zaletach bycia minimalistą słyszałem to nigdy mnie to nie przekonywało. Po prostu co jakiś czas zadawałem sobie pytanie co mogę teraz zrobić, by coś choćby delikatnie pchnąć w swoim życiu. Najłatwiejsze okazywało się właśnie usuwanie zbędnych rzeczy. To jak wiele się ich ma uświadamia doskonale przeprowadzka, bo dopiero wtedy zyskuje się pełny obraz.

Skoro miesiącami lub latami z czegoś nie korzystam to co sprawi, że nagle zacznę z czegoś kiedyś korzystać? Wątpliwe. Zaś im więcej tych rzeczy mam tym więcej czasu kosztuje mnie zarządzanie nimi.

– Przekładanie z miejsca na miejsca
– Szukanie pośród nich innych rzeczy (np. w szafie pełnej gratów wiem, że mam coś co jest mi potrzebne).
– Sprzątanie tego (np. wycieranie z kurzu)
– Zawracanie sobie tym głowy i zastanawianie się co z tym zrobić

Nie musisz być minimalistą, bo brzmi to ładnie, albo jest modne. To po prostu ułatwianie sobie życia bez konieczności nadawania temu żadnych etykietek.