O tym jak ustalać cele poprzez strach (15.10.2017)

Wiecie już prawdopodobnie, że Tim Ferris jest moim mentorem (i nijak nie przeszkadza mi fakt, że z mojego istnienia nie zdaje sobie sprawy). Wystąpił w kwietniu tego roku na TED, aby opowiedzieć o tym jak bliski był swego czasu popełnienia nieodwracalnego błędu – samobójstwa.

Dziś prowadzi styl życia, którego zwyczajnie mu zazdraszczam. Słynnych już mini – emerytur i luksusu w postaci „braku pośpiechu”. Zanim do tego dojdę osobiście będę musiał jeszcze swoje odpracować.

Nie zawsze jednak tak u niego było. Pomijając to, że chciał odebrać sobie życie był też epizod z firmą. Jej prowadzenie kosztowało go tyle nerwów, iż uznał, że albo ją zamknie, albo odda ją pod zarządzanie pracownikom. Mogę się tylko domyślać, że decyzja do łatwych nie należała. Podejrzewam, że podobny poziom stresu może wygenerować decyzja o tym, czy pozostać w pracy, która wywołuje w nas odruchy wymiotne na samą myśl o poniedziałku, czy zaryzykować stabilizację finansową i z niej odejść.

Podany przykład nie jest przypadkowy, bo sam byłem jeszcze przed niecałym tygodniem w takiej sytuacji. O tym co postanowiłem opowiem innym razem. Podejmowanie takiej decyzji jest ryzykowne, bo myślimy wtedy w najgorszym możliwy sposób – emocjami. Zawsze powtarzam, że najgorsze decyzje w swoim życiu podjąłem na podstawie tych negatywnych, bo pod ich wpływem chciałem tylko niszczyć.Dlatego od kilku dobrych lat stosuję metodę, by rozpisać sobie wszystkie za i przeciw. Nie robię tego natychmiast, ale daję sobie czas na ochłonięcie. Często dorzucam coś do listy przez kilka następnych dni, bo rzadko potrafię dostrzec wszystkie aspekty za jednym zamachem.

Tim nauczył mnie jeszcze innej metody, która może być w niektórych wypadkach nawet sensowniejsza. Nauczył mnie jakie decyzje podejmować na podstawie moich obaw. Nie chcę go tak po prostu cytować, więc po prostu oddam mu głos. Możecie go znaleźć w tym materiale: https://www.youtube.com/watch?v=5J6jAC6XxAI