„POLECAM DZIAĆ SIĘ” – Michał Maj

Michał Maj to człowiek, który z moich obserwacji stale „się dzieje”. Jest freelancerem –  umożliwia mu to pracę z dowolnego miejsca na ziemi co zresztą często praktykuje. Swoimi przemyśleniami dzieli się na blogu zyciejestpiekne.eu

 

(rozmowa jest elementem większej całości; to co za nimi stoi opisałem TUTAJ)

 

Jedne z najlepszych decyzji jakie podjąłeś / aś w życiu (i dlaczego tak uważasz)?

Oczywiście zawsze jest ciężko znaleźć jedną, dobrą decyzję, która jest tą najważniejszą. Nigdy nie wiemy, co byłoby, gdybyśmy podjęli inną, bo życie mogłoby wyglądać zupełnie inaczej.  

Myślę, że takim momentem przełomowym był wyjazd na studia do Krakowa, przy czym same studia miały małe znaczenie.Podjąłem wtedy decyzję, że chcę ulepszyć swoje życie. Postanowiłem, że chcę robić ciekawe rzeczy, korzystać z możliwości, poznawać ludzi i rozwijać się. To była decyzja, którą podjąłem w głębi ducha i myślę, że ona bardzo dużo zmieniła. Od tego momentu zaczęło się wszystko zmieniać. Trafiłem na bardzo wartościowych ludzi, którzy zmienili moje myślenie, chwilę później pojechałem w pierwszą, wielką podróż…a później zrobił się efekt domina i po prostu zaczęło się dziać.

 

Jedna z najgorszych decyzji jaką prawdopodobnie w życiu popełniłeś i jaka jest tego historia?

Nie znajdę takiej rzeczy, bo nawet jeżeli takie złe decyzje podejmowałem to z czasem okazywało się, że miała ona drugą stronę medalu – czegoś mnie nauczyła lub splot wydarzeń sprawił, że coś finalnie dzięki temu zyskałem. Jedyne czego mogę żałować to tego, że nie byłem bardziej odważny w decyzjach, nie ryzykowałem trochę bardziej i nie działałem odrobinę szybciej. Zawsze jesteśmy zbyt ostrożni w swoich decyzjach, a wydaje mi się, że czasem warto „stawiać na jedną kartę”.

 

Jakie myśli i nawyki pozwoliły ci zmienić życie na lepsze?

Podróże są tym, co zmieniło moje myślenie. Często się mówi, że podróże kształcą i naprawdę coś w tym jest. Całkowicie inaczej patrzę na świat, sprawy, otoczenie. Dzięki podróżom stałem się bardziej tolerancyjny, otwarty na świat i różnice. Dzięki wyjazdom nauczyłem się, że nie wszystko jest takie, jak pokazują to np. media. Nie przyjmuję więc już tak łatwo wszystkich wygłaszanych haseł i opinii, bo wiem, że nie zawsze muszą być one prawdą. Nie przyklejam szybko etykiet, bo nauczyłem się, że każdy jest inny, generalizowanie nie sprawdza się i może przynieść dużo złego.

Podróże też nauczyły mnie doceniania tego, co mam. Żyjemy w naprawdę dobrym miejscu na świecie. Umiem doceniać te małe rzeczy, które się dzieją. I podróże nauczyły mnie zaradności życiowej. Nie raz, będąc w innym kraju, byłem w „czarnej dupie” i jakoś sobie poradziłem. To „przełącza” pewne trybiki w mózgu i jak złapie Cię w życiu jakaś trudna sytuacja to od razu wiesz, że jakoś dasz radę. Zaradność życiowa – to jest to co się bardzo przydaję.

 

Najlepsza i najgorsza rada / myśl / przysłowie, które przychodzi ci do głowy to …?

Kiedyś, gdy byłem na studiach uczyłem się na egzamin z mikroekonomii. Korzystałem z jakiegoś skryptu i był tam jeden, świetny cytat:  „Człowiek jest w stanie znieść wszystko, z wyjątkiem jajka”. Bardzo lubię sobie go przypominać, gdy mam przed sobą jakieś trudne wyzwanie i wydaje mi się, że nie dam rady.

Nie mam natomiast jakiś cytatów lub haseł, które mnie drażnią. Nie lubię natomiast jak ktoś szybko i lekkomyślnie rzuca swoją opinię z wielką pewnością siebie. W dzisiejszych czasach każdy z nas jest ekspertem od polityki, Unii Europejskiej, imigrantów czy himalaizmu. Każdy się na tym zna i musi głośno wyrazić swoją opinię. Często bardzo jednostronną i populistyczną.

 

Ulubione zajęcia, którym się oddajesz (lub miało to miejsce w przeszłości) w czasie wolnym to …?

Uwielbiam spędzać czas z moimi znajomymi. Mam wokół siebie wspaniałych ludzi, z którymi każda chwila jest świetna, a relacje z ludźmi to coś bardzo wartościowego. Sam sobie zazdroszczę takich przyjaciół.

Lubię też czasem nie robić nic. Jestem mocno „zarobionym” człowiekiem, lubię to co robię i mógłbym robić to bez przerwy, ale czasem lubię po prostu nie robić nic. Mieć niezagospodarowany blok czasu, w którym robię tylko to, na co mam ochotę. Czasem to będzie oglądanie serialu, czasem czytanie książki, a czasem projektowanie czegoś w Photoshopie. Ważne, żeby to było coś, na co nagle przyjdzie Ci ochota.

Z innych, ciekawych rzeczy – ostatnio odkryłem chodzenie. Zakładam słuchawki na uszy i sunę przez miasto. Czuje się jak w jakimś teledysku, a w głowie kłębią się dobre myśli. Można wiele przemyśleć.

 

Czy jest coś co chcesz koniecznie polecić?

Polecam dziać się. Polecam być aktywnym na różnych polach. Ja w zasadzie od zawsze gdzieś się udzielałem i robiłem coś „ponad”. W gimnazjum robiłem gazetkę szkolną, w liceum zacząłem robić zdjęcia i prowadziłem portale internetowe. Na studiach odpaliłem bloga, a później firmę. Działałem też w organizacji studenckiej, współorganizowałem akcję charytatywną 42 Do Szczęścia (zebraliśmy ponad 120 tys. zł) itp. Tych rzeczy jest bardzo dużo i każda z nich coś mi dała. Dała mi poczucie satysfakcji, dobrych ludzi wokół, kontakty, szanse, możliwości. Naprawdę, opłaca się robić coś ponad.

Pracujesz na etacie? Zacznij realizować jakiś swój „projekt” po godzinach. Może to będzie strona www, może kanał na Youtube? Może zaangażujesz się w jakiejś fundacji?  Rób to wystarczająco długi i cierpliwie, a zobaczysz jak zmieni to Twoje życie.

 

Na co twoim zdaniem szkoda czasu? 

Szkoda czasu, na uszczęśliwianie innych na siłę. Kiedyś próbowałem zarażać swoim entuzjazmem, pokazywać, że można inaczej, ale nie każdy chcę. Z resztą, każdy jest inny i może mu dobrze tak jak jest? Dlatego już nie uszczęśliwiam. Robię swoje, a swoim entuzjazmem dziele się na blogu. Kto chcę to się tym „częstuje”, a kto nie chcę to nie musi.

 

Które umiejętności twoim zdaniem mogą przydać się w życiu najbardziej?

Rozumiem, że chodzi tutaj o konkretne umiejętności, a np. sposób myślenia. Jeżeli tak, to z perspektywy czasu, w moim przypadku przydało się kilka umiejętności:

Po pierwsze, umiejętność prowadzenia projektów i „domykania ich”. Nie chodzi tylko o projekty zawodowe, ale także osobiste. To jest rzecz, której nauczyłem się w organizacji studenckiej i świetnie się to sprawdza w życiu. Jak mam jakiś cel lub pomysł to umiem go sobie rozpisać, poukładać i zorganizować. Projektem nawet może być wyjście dużą grupą znajomych do kina? Jak ustalić wspólny termin, który będzie wszystkim pasował? Jak kupić bilety i zebrać pieniądze? Dla jednych to wyzwanie, a inni potrafią ogarnąć to na Facebooku w kilka chwil. Projektem może być zorganizowanie wypadu w Alpy ze znajomymi. Podobna sprawa – zebranie sprzętu, ustalenie trasy, zebranie pieniędzy itp. Warto potrafić ogarniać takie rzeczy, bo przydaje się to co chwila. Obserwuje sobie ludzi i widzę, że nie wszyscy potrafią sprawnie prowadzić takie rzeczy.

– Druga rzecz, która jest bardzo przydatna, a wiele osób o niej zapomina to wystąpienia publiczne. Brzmi to bardzo górnolotnie, ale masa ludzi ma problem z tym, żeby wyjść na środek i coś opowiedzieć. A przecież życie co chwila podrzuca nam takie wyzwania. W szkole, na studiach, w pracy, na rozmowie kwalifikacyjnej. Nie trzeba być mistrzem sceny, ale warto nauczyć się podstaw, bo jest w życiu łatwiej.

Trzecia rzecz to język angielski. Też nie musisz mówić jak Szekspir, ale warto NIE BAĆ się mówić. Mój angielski jest dość koślawy, ale potrafię sobie wszystko załatwić, kupić w Internecie lub poczytać / posłuchać, gdy chcę się czegoś dowiedzieć.

 

Pomysły, które chcę wdrażać, albo już wdrażam, ale nie wiem jaki jeszcze będzie ich skutek, lecz chcę się nimi podzielić to …?:

Obecnie układam swoje życie trochę od nowa. Bardzo dużo zmieniam, bo to co robiłem do tej pory „wyeksplatowało się”. Między innymi będę zamykał aktualną firmę, a otwierał nową (w tej samej branży, ale w innej formie). Krótko mówiąc, dzieje się dużo i sam jestem ciekaw co z tego wyjdzie. Cokolwiek będzie się działo – będzie dobrze.