Postrzegam życie trochę jak efekt motyla – Angelika M. Talaga

Jestem edukatorem, neuropedagogiem oraz przedsiębiorcą. Na co dzień całą swoją wiedzę przekształcam w zestawy pełne narzędzi i strategii wspierających rodziców, w tym co dla nich najważniejsze – wartościowej edukacji dzieci i ich mądrym wychowaniu. Piszę artykuły, wygłaszam prelekcje i od niedawna też nagrywam podcasty.

Wierzę w stały rozwój, a mózg bez reszty mnie fascynuje od lat, dlatego poszerzam swoją wiedzę na licznych kursach i szkoleniach. Czytam ogromne ilości książek i śledzę najnowsze badania z zakresu psychologii i neuronauk. Dzięki temu zawsze mogę przekazywać Ci najbardziej aktualne, wartościowe oraz skuteczne informacje. A przynajmniej bardzo się staram.

Więcej o mnie i tym co robię tutaj: www.godmother.pl/o-angelice/

 

Rozmowa jest elementem tego projektu: KLIK

 

Jedne z najlepszych decyzji podjętych przez ciebie w życiu decyzji to?

Postrzegam życie trochę jak efekt motyla, więc wierzę, że zarówno te duże jak i te małe decyzje mogą zawrócić bieg rzeki. Jeśli pytasz o decyzje z kategorii tych dużych, to byłoby to kolejno rzucenie studiów, założenie bloga i zapisanie się do organizacji Toastmasters.

Zaraz po maturze studiowałam Architekturę i Urbanistykę. Przez cały pierwszy rok towarzyszyło mi dziwne uczucie. Z jednej strony oddawałam projekty i uczyłam się do egzaminów na 40-80% swoich możliwości, zależnie na ile lubiłam dany przedmiot czy projekt. Jednocześnie w myślach komentowałam projekty innych myśląc „gdybym chciała, byłabym w stanie zrobić lepszy”. I ta refleksja w którymś momencie mnie wręcz uderzyła w twarz. Jak to działa – myślałam – że nie daję z siebie wszystkiego, w zasadzie nie staram się wcale, jednocześnie komentując, że zrobiłabym lepiej gdybym chciała. Co to znaczy „gdybym”? Jeśli się nie staram to znaczy, że nie chcę. Gdybym trzymała się studiów na siłę, pewnie skończyłabym je ze średnim wynikiem i całe życie myślała, że jestem średnim architektem. Albo zmieniłabym karierę ostatecznie ale już pięć lat zmarnowawszy na zawód, którego uprawiać nie będę. Rzuciłam studia po pierwszym roku i bardzo dobrze wykorzystałam kolejne cztery.

Założenie bloga to decyzja ważna, jak w każdej innej historii blogera, któremu „udało się wybić”. Cieszę się, że zaczęłam tworzyć w internecie i cieszę się, że nie przestałam mimo marnych efektów przez pierwsze lata.

A Toastmasters to była świetna decyzja, bo to świetna organizacja. Zaczynając od tego, że poznałam tam swojego męża! 🙂 Otrzymałam tam wiele wymiernych rzeczy jak umiejętności liderskie, umiejętność przemawiania publicznego na wysokim poziomie, kontakty biznesowe etc. Są też korzyści mniej wymierne. Mówi się o tym, że jesteś średnią pięciu osób z Twojego najbliższego otoczenia. Tam poznałam śmietankę ludzi ambitnych, energetycznych, pracowitych i przede wszystkim pro-aktywnych.

 

Jedna z najgorszych decyzji jaką prawdopodobnie w życiu i jaka jest tego historia?

Złe decyzje podejmowałam, kiedy nie słuchałam swojej intuicji co do ludzi. Zdarzało się przy jakiejś znajomości, wspólnym projekcie czy nawet kontraktach biznesowych – że od początku dana osoba nadawała na innych falach. Wszystko przebiegało kulturalnie, wszystko było niby jasne. Niemal za każdym razem jeśli mimo tego uczucia zdecydowałam się na współpracę czy kontynuację znajomości – dostawałam za to po głowie. Prędzej czy później wychodził konflikt wartości, konflikt interesów, wychodziły na wierzch jakieś niedopowiedzenia. Już coraz rzadziej mi się to zdarza. Raz, że uczę się na błędach. Dwa, jestem w trochę innej pozycji i nie jestem już tak zdesperowana – nie muszę się na wszystko zgadzać, brać każdej okazji, mogę być bardziej wybredna. Staram się więc koncentrować na współpracy z ludźmi, których po prostu lubię. A jak akurat takich projektów na horyzoncie nie ma, pracuję nad własnymi pomysłami – a siebie lubię bardzo, więc świetnie się razem bawimy! 😀

 

Jakie myśli / nawyki pozwoliły ci zmienić życie na lepsze?

Jest tego na pewno bardzo wiele. Są nawyki i myśli wpojone mi przez tatę na wczesnym etapie wychowania. Są też takie, do których musiałam dojść samodzielnie metodą prób i błędów. A na dobre nawyki czasem trzeba ciężko i długo pracować.

Tata wpoił mi przykładowo przekonanie, że wszystkiego można się nauczyć i warto się uczyć. Każdy zaczyna od zera w danej dziedzinie. Każdy światowej klasy ekspert kiedyś czytał pierwszą książkę w temacie. Pewnych umiejętności możemy nauczyć się na wybitnym poziomie, pewnych na wystarczająco dobrym ale nawet jak nauczymy się kilku rzeczy „wystarczająco dobrze” to już jesteśmy powyżej przeciętnej. A to dlatego, że w naszym społeczeństwie utarło się, że uczymy się do końca szkoły, studiów, ewentualnie przy okazji stażu i praktyk. Mało który dorosły, świadomie, proaktywnie zajmuje się swoją edukacją i rozwojem. Nie mówię oczywiście o takiej wiedzy i umiejętnościach, które nabywa się niejako przy okazji pracy. Mówię o nieustannym pochłanianiu wiedzy wszelakiej – i takiej specjalistycznej w tematach, które nas interesują, i takiej ogólnej w celu poszerzenia horyzontów. W dzieciństwie obserwowałam tatę uczącego się w dosłownie każdej wolnej chwili. Zarywał nocki oglądając filmy dokumentalne i czytając czasopisma branżowe. Dla mnie też nauka stała się rozrywką ale formę przejęłam akurat od mamy, zamiast dokumentów i czasopism wolę książki.

 

Ulubione zajęcia, którym się oddajesz (lub miało to miejsce w przeszłości) w czasie wolnym to …?

Ooo jest tego ogrom! Naprawdę dziwię się ludziom, którzy się nudzą i nie wiedzą co ze sobą zrobić, bo ja potrzebowałabym długości życia kilku osób żeby oddać się wszystkim pasjom i hobby, na jakie miałabym potencjalnie ochotę. Zaczynając od bardziej przyziemnych – czasu wolnego mam mało bo wychowuję w domu dwójkę malutkich dzieci, a wieczorami jak śpią – pracuję. Więc czas, który mogę spożytkować na cokolwiek innego to kilka-kilkanaście godzin tygodniowo. Dzielę to pomiędzy Toastmasters (kluby przemawiania publicznego), naukę neurobiologii (pobieram korepetycje online), czytam książki papierowe/kindlowe i słucham audiobooków i z większości lektur robię graficzne notatki (uwielbiam rysować!), przygotowuję się do egzaminu językowego, który mam zamiar zdać w przyszłym roku i ćwiczę jogę. Jak tylko zorganizuję sobie więcej czasu, wrócę pewnie do mniej priorytetowych zainteresowań np. malowania farbami olejnymi czy astronautyki załogowej. Chciałabym poznać lepiej świat mrówek, zrobić pozwolenie na broń, zgłębić kuchnię tajską czy czytać więcej science-fiction. A to wszystko to tylko element tego co mnie ekscytuje!

 

Czy jest coś co chcesz koniecznie polecić?

Ćwiczę jogę z Boho Beautiful, medytuję z aplikacją Insight Timer, przemawianie publiczne praktykuję w klubach Toastmasters, audiobooków słucham przez aplikację Storytel, kocham jeść na śniadnie albo podwieczorek pieczoną owsiankę, codziennie piję herbatę earl gray z waniliowym mlekiem roślinnym. Podziwiam Elona Muska, Joannę Przetakiewicz, Nathana Myhrvolda, Victorię Beckham, Tonego Robbinsa, Roberta Herjavecka, Ayn Rand, Krzysztofa Gonciarza – każdego z nich za coś innego.

 

Na co twoim zdaniem szkoda czasu?

Na rozmawianie z ludźmi o innych ludziach, opowiadanie (sobie i innym) wyłącznie o problemach, trudnościach i „życiowej niesprawiedliwości”. Szkoda czasu na pięcioletnie dziennie studia (z nielicznymi wyjątkami np. jakiejś wyjątkowo trudnej specjalizacji medycznej). Szkoda czasu na pracę, której nie lubimy. Połowę życia spędzamy w pracy, a życie jest wspaniałe, trzeba życie przeżywać a nie żyć tylko w wolnych chwilach. Ja lubię swoją pracę do tego stopnia, że żałuję, że doba nie ma 50 godzin, bo mogłabym bez wyrzutów sumienia pracować codziennie 10 godzin.

 

Które umiejętności twoim zdaniem mogą przydać się w życiu najbardziej?

Przemawianie publiczne, język angielski i sprawne gospodarowanie pieniędzmi – to umiejętności, które ułatwią życie każdemu, a niejednokrotnie otworzą drzwi do wielu okazji i przywilejów.

 

Pomysły, które chcę wdrażać, albo już wdrażam, ale nie wiem jaki jeszcze będzie ich skutek, lecz chcę się nimi podzielić to …?

Z jednej strony kusi mnie by opowiedzieć o milionie pomysłów, albo chociaż o tych, które zaczęłam realizować. Z drugiej jednak strony pojawia się obawa, że czytelnicy zechcą mnie z tych planów rozliczać 🙂 W związku z tym najpierw opowiem, jak postrzegam takie plany z perspektywy 10 lat ich realizowania.

Na początku za każdym razem mam cele, plany i jestem bardzo optymistyczna. Zakładam, że zajmie mi to określony czas i będzie wymagać określonych zasobów. Okazuje się w praktyce – wszystko zajmuje o wieeeele dłużej i kosztuje o wieeele więcej (nie tylko pieniędzy ale i pracy, nakładów, zasobów wszelakiego typu). Zdumiewa mnie też stosunek otoczenia do tych planów. Na początku bowiem jak dzieliłam się swoimi – większość osób mówiła „dobra, dobra, pożyjemy zobaczymy, tak ci się wydaje że to łatwo pójdzie”. Następnie po kilku miesiącach, roku, pada pytanie – „i jak ci idzie”. Pytanie z podtekstem „i co, widzę, że z planów nici bo stoisz niemal w miejscu, pewnie ci teraz głupio”. A po kolejnych kilku latach, kiedy w końcu plany udaje się zrealizować z tych samych ust pada komentarz typu „zobacz jak fajnie ci się układa, pamiętam jak sobie planowałaś i teraz jest nawet lepiej”.

Jak we mnie wątpią na początku – nie rusza mnie to ani na jotę. Idę po swoje z jeszcze większą werwą. Ale po roku tego energicznego marszu, nawet ja jestem zmęczona brakiem rezultatów. I ten moment jest najtrudniejszy. Wtedy te rozliczające i „a nie mówiłem” spojrzenia bolą najbardziej, bo nam brakuje racjonalnych argumentów by przekonać rozmówcę, że „to się jeszcze uda, tylko jeszcze nie teraz”. Najbardziej dumna jestem z tego, że mimo tego zmęczenia i braku rezultatów kontynuowałam realizację planów. I tego też życzę czytelnikom. Żeby przetrwali ten moment „rok po ogłoszeniu planów, z których jeszcze nic nie wyszło ale wyjdzie”.

A by postawić wisienkę na torcie, opowiem odrobinę o moich planach. Chcę podjąć studia magisterskie w Londynie i zamierzam zawalczyć o dwa stypendia na bazie osiągnięć. Zaraz po nich zrobię doktorat. Planuję zająć się bardziej popularyzacją nauki ale też stricte karierą naukową, a więc również portfolio artykułów naukowych w Polsce i za granicą. Chcę napisać cykl bajek dla dzieci wraz z linią produktów komplementarnych. Chcę wprowadzić moją usługę mentoringu rodzicielskiego na rynek międzynarodowy. Chcę napisać szereg e-booków poradnikowych dla rodziców. I proszę śmiało mnie rozliczać – ale może lepiej za 5 lat niż 5 miesięcy 😉

mail do mnie: mateusz.kiszlo.jzp@gmail.com (napisz mi coś, odpowiadam na wszystko)
Instagram: mateuszkiszlo (staram się podrzucać tam wyłącznie coś inspirującego i coś co możesz wykorzystać u siebie; nie nakładam żadnych filtrów, a sam raczej nikogo nie obserwuję)
Dochrapałem się zegara odliczającego kiedy umrę, by jeszcze bardziej się zmotywowaćKLIK
Grupa dla tych, którzy chcą wdrażać fajne lifehacki, albo poznawać wartościowych ludzio tutaj
Szczera rozmowa ze mną: przeprowadziłem ją ze sobą (!) tutaj