SZCZERA ROZMOWA ZE MNĄ (+ zapowiedź potężnych zmian)

Zacznę od bardzo wyświechtanej frazy – dawno niczego nie pisałem. Nie dlatego, że nie miałbym o czym. Po prostu cała energia szła w zupełnie nowy pomysł. Zanim jednak powiem czym on jest podzielę się pewnym spostrzeżeniem. Od dłuższego czasu towarzyszy mi uczucie, że każdego dnia w samej tylko Polsce produkuje się tak wiele dobrej treści, że dziś nie nadążamy z jej konsumpcją. Nawet jeśli chciałbym słuchać i czytać tylko tych, którzy mnie interesują to i tak towarzyszy mi uczucie, że nie nadążam ze wszystkim. Część skonsumuję od razu, część zapiszę na później. Problem w tym, że pojawiają się kolejne i kolejne materiały wypychając starszy content. W efekcie często skanuję wzrokiem tekst w poszukiwaniu interesujących mnie fragmentów, albo przewijam video, czy też podcasty do momentu, w którym zaczną być dla mnie interesujące. Słowem próbuję jak najszybciej przejść do najbardziej wartościowych fragmentów, a pominąć coś co w mojej ocenie stanowi zapychacz. Dlatego szalenie przypadło mi do gustu to co zrobił T. Ferris w „Tools of Titans”. Książka składa się na oko w 90% z wypowiedzi gości jego podcastów. Nie skopiował po prostu całej treści rozmowy, ale wybrał tylko te fragmenty, które jego zdaniem są najbardziej wartościowe. W efekcie otrzymaliśmy bardzo grubą pozycję liczącą sobie prawie 800 stron, ale przechodzącą od razu do sedna.

Po drugiej lekturze całości w mojej głowie poczułem inspirację, by coś w swoim aktualnym blogowaniu zmienić. Chciałem kontynuować „Zmieniam życie na lepsze”, ale nie nadążałbym z testowaniem nowych pomysłów, wdrażaniem i dzieleniem nimi. Mam to życie jako tako poukładane, więc wdrażanie w niego czegoś nowego wyraźnie zwolniło. Zacząłem się więc zastanawiać, czy nie warto skorzystać zatem z wiedzy innych. Cały proces myślowy był bardziej chaotyczny, ale po wielu dniach rozmyślań (dałem sobie na to ponad miesiąc czasu) doszedłem uznałem, że chcę spróbować z następującym formatem:

 

– Rozmowy, która ma być esencją bez zbędnych wypełniaczy. Takiej z której czytelnik ma przede wszystkim wyciągnąć jakąś wartość dla siebie w krótkim czasie. W formacie umożliwiającym pomijanie dowolnych fragmentów, by każdy mógł wybrać to co go interesuje. Każda osoba otrzyma dokładnie te same pytania.

– Chciałem, aby ta forma kosztowała mnie minimum pracy. Nie jest tak czasochłonne jak np. podcast (coś o tym wiem, bo nagrałem swego czasu kilkadziesiąt odcinków) – nie ma tu obróbki, nagrywania wstępu, uploadu. Fakt, że pytania każdy otrzymuje takie sam również niesamowicie upraszcza sprawy.

– Do rozmowy zapraszam mniej lub bardziej niezwykłe osoby. Chciałbym docierać szczególnie do mniej oczywistych osób.

– Pytania stworzyłem z ogromnej puli. Wybrałem tylko te, które w mojej ocenie zapewnią czytelnikowi wartość. Czy mi się to udało? Nie wiem. Każdy powinien odpowiedzieć sobie na to samodzielnie.

– Poniższa rozmowa pojawiła się jako przykład. Docelowo chcę publikować kolejną co kilka dni (ideałem byłoby codziennie), ale na razie jestem na etapie gromadzenia tych rozmów, aby później komfortowo wypuszczać jedna za drugą. Wyszła mi całkiem długa, bo ma stanowić przykład, ale raczej będę zniechęcał swoich gości przed podobną długością.

– Jeśli znasz kogoś fajnego kto nadałby się do twojego wywiadu – świetnie. Daj mi znać na mateusz.kiszlo.jzp@gmail.com

 

OTO ROZMOWA ZE MNĄ SAMYM:

 

Jedne z najlepszych decyzji jakie podjąłeś / aś w życiu (i dlaczego tak uważasz)? (pytam, by poznać co stoi niekiedy za sukcesami i spróbować znaleźć tzw. „pattern”, czyli wzór jeśli w ogóle istnieje)

Będzie m.in. decyzja o podróży zagranicznej minimum raz na kwartał. Do tej pory zawsze to odkładałem na później z wielu względów. Odkąd powiedziałem sobie, że równo co trzy miesiące (+/- kilka dni różnicy) „muszę” zorganizować wyjazd, udaje mi się podróżować częściej niż kiedykolwiek. Podoba mi się koncepcja narzucenia sobie czegoś sobie, by robić to w regularnych odstępach czasu. Podobnie chcę robić z badaniami w szpitalu (minimum raz na rok) – kierując się zasadą, że lepiej wykryć wcześniej na moich warunkach niż potencjalnej choroby.

 

Kolejne słuszne z perspektywy czasu decyzje to:

 

Rozpoczęcie prowadzenia pamiętnika – czyli spisywanie każdego dnia najważniejszych faktów oraz wszystkich wydatków. Zajmuje mi to do kilku minut dziennie, a dzięki temu:

– wiem na co i i ile wydaję; dzięki temu mogę dojść do wniosku, że jeśli np. zbyt dużo wydaję na coś w miesiącu (niech to będą np. gry) zacznę je ograniczać. Bo przeglądając później pamiętnik jest mi głupio przed samym sobą, że na coś przepuściłem tyle pieniędzy.

– wiem czy zmierzam w dobrym kierunku czy może wciąż tkwię w tym samym punkcie. Dawne wpisy opisują też problemy i kiepskie sytuacje, których teraz unikam dzięki temu, że co jakiś czas odświeżam sobie pamiętnik. Dzięki niemu nie powtarzam tych samych błędów. To trochę jak z nauką historii w szkole, która właśnie służy temu, by wyciągać z niej stosowne wnioski.

 

Rozpoczęcie długofalowego planowania – mam wizję wymarzonego życia do którego dążę, ale wiem, że nierealne jest osiągnięcie go w przeciągu jednego roku. Dlatego na kilka lat naprzód mam wyznaczone konkretne cele, które mają mnie do niego zbliżyć. Wszystkie działania jakie podejmuje (ok, większość) mają na celu zbliżenie się do wymarzonej wizji (więcej na ten temat w tym WPISIE)

 

Spróbowanie medytacji – większość czasu mogę w spokoju i bez pośpiechu wykonywać swoją pracę. Są jednak takie dni, że telefon nie przestaje dzwonić, wpadają jednocześnie smsy, trzeba zrobić obiad, odpowiedzieć wszystkim pilnie na mailu i wykonać na wczoraj pracę papierkową. Słabo odnajduję się w takim środowisku i zaczynam mieć mętlik w głowie, który nie pomaga. Dlatego włączam wtedy kojącą muzykę i po prostu zaczynam medytować. O tym konkretnie też pisałem wcześniej dzieki czemu nie muszę się teraz powtarzać 🙂

 

Powrót do czytania książek – ale tych z gatunku rozwoju osobistego i pokrewnych. To niesamowite, że za kilkadziesiąt złotych zyskujemy dostęp do nierzadko do lat doświadczeń danej osoby. Zamiast popełniać błędy samodzielnie tracąc na to mnóstwo czasu, sądzę, że lepiej skorzystać z gotowych rozwiązań w jednej z pozycji na półkach. Te, które polecam znajdziecie tutaj.

 

Jedna z najgorszych decyzji jaką prawdopodobnie w życiu popełniłeś/aś i jaka jest tego historia? (z cudzych błędów można się często wiele nauczyć)

Wszystkie podjęte decyzje i wypowiedziane słowa pod wpływem negatywnych emocji. Przestaję myśleć wtedy obiektywnie. Bardziej się wtedy jeszcze nakręcam, albo przestaję się kontrolować i próbuję wtedy dopiec osobie na którą jestem wściekły. Gdy się uspokajam nachodzi refleksja, że chciałbym cofnąć jednak czas, ale jest na to zbyt późno.Nie żebym był jakimś nerwusem na co dzień – miewam po prostu swoje słabsze chwile w których pękam.

Zawsze z perspektywy czasu żałuję również braku podjęcia inicjatywy przy rozwiązywaniu dręczących mnie problemów, które wiem, że mogę rozwiązać od ręki, ale odsuwam je stale w czasie. Na przykład w chwili gdy to piszę mam do rozwiązania kłopot nie z mojej winy,ale złość klient przelewa na mnie. Efekt jest taki, że zanim się za to zabrałem, sprawą przez X dni tortutowałem się w głowie. Coraz skuteczniej zabieram się za te trudne przypadki, bo wiem, że prędzej czy później muszę się z nimi skonfrontować.

 

Jakie mysli / nawyki pozwoliły ci zmienic zycie na lepsze?

Po licznych przemyśleniach myślę, że naprawdę najlepszym nawykiem jaki można w sobie wypracować jest SYSTEMATYCZNOŚĆ.  Wystarczy coś robić w miarę sensownie i nie przestawać o ile widzimy, że odnotowujemy choćby drobne postępy. Pokażę na swoim przykładzie:

& Prowadziłem kiedyś spotkania z grami planszowymi, które od spotkań kilku znajomych przerodziły się w spotkania zrzeszające nawet kilkaset osób. Inicjatywa zaczęła żyć własnym życiem bez mojego udziału. W ogóle tego nie planowałem, ale wystarczył około rok systematycznych spotkań, by zaczęło się organicznie rozrastać.

& Będąc w temacie gier planszowych (dla tych którzy nie wiedzą czemu dorosły facet w nie grywa to opisałem je niżej) zacząłem z pasji prowadzić blogaska o nich. Z czasem stał się dodatkowym źródłem dochodów do budżetu domowego, a kiedy uznałem, że nie chcę go już prowadzi, sprzedałem go za wielokrotność miesięcznych zysków. Żyje po dziś dzień, a nazywa się boardtime.pl

& Kolejny blogasek, a zarazem przykład to jakzarabiacpieniadze.com.pl. Choć nigdy nie zyskał szczególnej popularności (choć jednak od 0 czytelników w przeciągu kilku lat dobił do kilku tysięcy) stał się dla mnie ważnym filarem jako dodatkowe źródło dochodów. W przeciągu dwóch lat zrealizowałem około 20 współprac z firmami (płatnych tylko za wynagrodzeniem finansowym; bez barterów), zarabiałem na afiliacji, a także barterach w postaci otrzymywanych książek o tematyce biznesowej i rozwoju osobistego (wystarczyło napisać do wydawnictwa i zbiorczo publikować moje wrażenia). Skończyłem z nim, bo uznałem, że już nie czuję w jego prowadzeniu pasji. Z perspektywy czasu może oddelegowałbym jednak jego prowadzenie, a sam zajął się tylko jego stroną zarobkową (czyli pozyskiwaniu reklamodawców w czym byłem całkiem skuteczny). Było minęło.

& Praca w sprzedaży – pracuję jako agent życiowy w Generali, a wcześniej też parałem się sprzedażą. Początki w tej branży są zawsze fatalne. Po krótkim szkoleniu rzucają cię na rynek, dają plany sprzedażowe i mówią „sprzedawaj”. Nic dziwnego, że na moje oko 90% osób odchodzi z własnej nieprzymuszonej woli po góra kilku miesiącach. Mnie uratowała systematyczność i ciągłe ulepszanie moich działań. Efekt jest taki, że pracuję mniej niż wcześniej, a od roku jestem w czołówce najlepszych agentów Generali w Polsce (na kilkaset osób).

 

To wszystko wyżej dowód systematyczność daje efekty. Wracając do pytania, które myśli i nawyki pozwoliły mi zmienić życie na lepsze to:

 

& Przestałem porównywać się z innymi. Patrzyłbym tylko na czyjeś najlepsze cechy (a nikt nie składa się tylko z nich) w efekcie popadając w kompleksy. Albo wręcz odwrotnie – doszukiwałbym się u kogoś wad, aby kompensować własne i stwierdzić, że w sumie nie jest ze mną tak źle (i popaść w samozadowolenie). Po prostu nikt nie jest czarno – biały, a mamy tendencję do upraszczania spraw (np. uważamy, że czyjeś życie jest usłane różami,ale nie mamy faktycznego wglądu do trapiących go problemów). Zwłaszcza już nie próbuję robić tego przeglądając czyjś profil w mediach społecznościowych.

& Pogodziłem się z faktem, że nie każdy musi mnie lubić, a ja nie muszę lubić każdego.

& Traktuję fakt, że życie czasem będzie składać się ze słabych i męczących dni jako coś normalnego. Już wiem, że są one czasem fundamentem pod te dobre. Na przykład może to być duża ilość pracy, która będzie miała przełożenie dopiero w przyszłości. Dzięki takiemu myśleniu nie myślę o słabych dniach już tak krytycznie („ale miałem dziś kiepski dzień kochanie”), ale po prostu przyjmuję go jako element procesu dążenia do tych lepszych dni.

& Nauczyłem się, by w trakcie odpoczynku robić to na maksa. Wyrzucam z głowy myśli o pracy, albo zmartwienia i pozwalam sobie na całkowity relaks. Nie sprawdzam poczty, wyciszam telefon i pozbawiam się wyrzutów sumienia, że nie robię czegoś bardziej przydatnego.

& Dotarło do mnie, że nie mam przesadnie wielu zmartwień, ale niemal zawsze dominują w danej chwili jedno – dwa naraz. Generują najwięcej nerwów, więc im szybciej je załatwię, albo przynajmniej zacznę rozwiązywać, odczuję natychmiastową ulgę. Takie uświadamianie sobie co w danej chwili jest moim demonem pozwala spokojniej spać wiedząc, że spraw jest fajnie ułożona.

& Samodzielne dążenie do przełamywania rutyny. Z jednej strony potrzebuję jej nieco w swoim życiu (np. systematycznej pracy z wykorzystaniem działających już schematów). Z drugiej jednak wiem, że próbowanie nowych rzeczy wpływa korzystnie na jakość życia. Mam na tu na myśli testowanie np. nowych form płatności (nauczyłem się płacić telefonem i stało się to super wygodne), stron do znajdowania tanich połączeń lotniczych, aplikacji przydatnych w życiu codziennym, poprawiania technik sprzedażowych itd. Stale rozglądam się na czymś nowym z nadzieją, że poprawi to jakość mojego życia. W pracy też co jakiś czas staram się podważać aktualny status quo i próbuję nowych metod. Jeśli nie wypalą – trudno. W najgorszym wypadku stracę nieco czasu.

 

Najlepsza i najgorsza rada / myśl / przysłowie, które przychodzi ci do głowy to …?

Próba uspokajania za pomocą zdania „nie denerwuj się”. Mam wrażenie, że przynosi to skutek odwrotny do oczekiwanego. Z pewnością ta osoba momentalnie się rozchmurzy, gdy tyko wypowiemy te magiczne słowa.

 

 

Ulubione zajęcia, którym się oddajesz (lub miało to miejsce w przeszłości) w czasie wolnym to …?

Spotkania Toastmasters – bezpłatna inicjatywa, która uczą jak przemawiać. Niektórzy przychodzą tu również po to, by nauczyć się występowania przed publicznością. Albo uczyć pewności siebie. „Tosty” są obecne niemal w każdym większym mieście.

Spotkania z mentorami / specjalistami z interesującej nas dziedziny – miałem taki moment w życiu, że zapraszałem na kawę osoby, które podziwiałem i uważałem, że rozmowa z nimi może mnie rozwinąć poprzez np. rzucenie nowego światła na kilka spraw, wybicie mi przez nich z głowy czegoś lub przejęcie ich toku myślenia. Zgadzali się i zawsze rodziło się z tego później coś więcej (np. propozycja wspólnego projektu, świetne pomysły, albo ogromna dawka motywacji do działania). Kosztowało mnie to kilkanaście złotych od spotkania, a zapewniało relacje ze świetnymi ludźmi i tonę wartości.

Planszówki – cholernie męczące jest powtarzanie tego, ale TO NIE MONOPOLY. Ewoluowały jak wszystko inne i teraz bawią się nimi głównie dorośli. Obejrzyjcie video Wożniaka o tutaj. Są doskonałym sposobem spędzania czasu wolnego ze znajomymi.

Netflix – ze swojej strony mogę polecić „Czarne lustro, „Brudna forsa” i „Narcos”. Pierwsze to nie połączone ze sobą historie, które pokazują jak technologia przyszłości może wpłynąć na społeczeństwo. Oglada się to ciekawiej niż wynika z opisu. „Brudna forsa” to serial dokumentalny o rozmaitych przekretach finansowych, które miały miejsce (po obejrzeniu odcinka z Trumpem współczuję Amerykanom prezydenta). „Narcos” to serial na faktach o najsłynniejszym dilerze narkotykowym na świecie. Trudne, ciężkie, ale hipnotyzujace.

Prowadzenie blogów to fajne zajęcie o ile nie popadniemy w pogoń za czytelnikami i czekania kiedy ktoś w końcu zgłosi się z reklamą. Właśnie po to prowadzę zmieniam zycie na lepsze – to fajny sposób spędzania czasu wolnego i zdobywania nowych kontaktów. Nie zaglądam do statystyk, ani nie mam w planach zarabiania na nim.

 

Czy jest coś co chcesz koniecznie polecić? (mogą to być książki, filmy organizacje, miejsca, aplikacje, ludzie, niedawno odkryta piosenka / zespół … Słowem cokolwiek.

& Zespół mikromusic i ich piosenka „tak mi się nie chce” – strasznie mnie bawi.

& Aplikacja Android Pay dla tych którzy maja kilka kart płatniczych, a chcieliby nimi płacić telefonem (by nie żonglować nimi przy kasie)

& Aplikacja Revoluto do płacenia kartą za granicą bez ŻADNYCH kosztów

& Appka / strona E-podróżnik dla często podróżujących pociągami lub autobusami (są super aktualni i pokażą jak dojechać z każdego miejsca, bo uwzględniają ewentualne przesiadki)

& E-sky do znajdowania tanich lotów na komórkę

& Kombinacja ctrl + f bez której nie wyobrażam sobie życia (wciśnij ja, wpisz czego szukasz i kliknij enter; oszczędza mi tony czasu na szukanie czegoś np w dokumentach PDF i własnych notatkach)

& Evernote do tworzenia notatek (dzięki temu nie muszę o wszystkim pamiętać)

& Appka Nike + Run Club dla biegaczy – rewelacyjnie rozwiązana.

& Appka o nazwie Relaxio do relaksowania się przy tzw. białym szumie (opisałem to tutaj)

 

Na co twoim zdaniem szkoda czasu?

Na myślenie przeszłością i zamartwianie się. Zwłaszcza o tym drugim staram się myśleć w ten sposób, że tym aktualnym zmartwieniem nie będę sobie kiedyś zawracał głowy i za jakiś czas zupełnie o nim zapomnę i pojawią się inne problemy. Zawsze jakieś będą, więc dobrze już teraz nauczyć się nie brać ich, aż tak do siebie.

 

 

Które umiejętności mogą przydać się w życiu najbardziej? (możesz opowiedzieć o własnych / i lub takich, których nie masz, ale uważasz za przydatne; chodzi o to, by ktoś uznał, że warto się takiej nauczyć)

Sprzedaż – ile to startupów padło, bo mieli produkt lub usługę, ale nie wiedzieli jak to komuś sprzedać? Dzięki tej umiejętności opłacam rachunki. Jeśli w przyszłości zdarzy mi się założyć własną firmę to nie wyobrażam sobie, by na klienta po prostu czekać, aż mnie znajdzie. Dzięki temu, że wychodzę samodzielnie z inicjatywą drastycznie zwiększam szansę na zainteresowanie tym co mam do zaoferowania. Tak – sprzedaż to dla mnie wychodzenie z inicjatywą. Cała reszta to detale. Napisałem o tym konkretny tekst dla Agnieszki Skupieńskiej (o tutaj).

 

Pomysły, które chcę wdrażać, albo już wdrażam, ale nie wiem jaki jeszcze będzie ich skutek, lecz chcę się nimi podzielić to …?

& Zlecenie stałe na niewielką kwotę na fundację charytatywną (gdyby każdy z Polaków przelewał choćby kilka – kilkanaście złotych miesięcznie to mnożąc to przez parę kilkanaście milionów wychodziłyby całkiem pokaźne sumy)

& Uczę się oddelegowywać odpłatnie proste czynności osobie trzeciej, aby unikać mikro – zarządzania w mojej pracy. Mam na myśli proste, powtarzalne czynności nie wymagające mojej wiedzy i umiejętności. Współpracuję z osobą dla której takie dorywcze zajęcia stanowią znaczy zastrzyk do budżetu domowego, a ja odzyskuję energię, by pchać naprzód ważniejsze sprawy. Małymi krokami chcę powierzać jej coraz więcej obowiązków wraz z moimi rosnącymi dochodami, abym sam mógł skupić się tylko na podejmowaniu strategicznych działań, które przyniosą mi więcej pieniędzy.

 

 

KOLEJNE WYWIADY ZACZNĄ POJAWIAĆ SIĘ PRAWDOPODOBNIE JESZCZE W LUTYM CO KILKUDNIOWYCH ODSTĘPACH.  UDANEGO DNIA.

  • BJK

    Fajny pomysł z tymi wywiadami 🙂 te akcje z kawą też spoko, sam w ten sposób Michała Szafrańskiego poznałem 🙂

    • Niby prosty ten pomysł, ale efekt koncowy wymagał zaskakująco duzo pracy 🙂

  • Mi się ten wywiad (i zawarte w nim pytania) bardzo podobają:) Chętnie przeczytam następne! Super pomysł!

    • Dzięki, pamiętaj, że możesz mieć wpływ na to kogo mam przepytać podając mi imię i nazwisko tej osoby na mailu (mateusz.kiszlo.jzp@gmail.com)

  • Michał Miśkiewicz

    Według mnie jest w tym potencjał 🙂 Kibicuję!

  • Podoba mi się idea takich wywiadów (poprawiłbym tylko elementy wizualne na Twoim blogu – H1 na pytaniach jest zbyt wielkie. Podoba mi się też idea minimalistycznego dziennika – chyba też spróbuję (kiedyś pisałem pamiętnik – ale właśnie taki na maxa długi i już po 2 latach odpuściłem). A za Narzędzia Tytatów zabieram się dziś w samolocie… 🙂

  • Bardzo ciekawe pytania. Aż zacząłem się zastanawiać jak sam bym odpowiedział 🙂

    • Zawsze droga jest otwarta. Nikomu raczej nie odmówię wzięcia udziału w czymś takim.

  • Edyta Choińska

    Bardzo fajny pomysł!