TIM FERRIS NARZEDZIA TYTANÓW RECENZJA

Tima Ferrisa kojarzy raczej każdy. Autor 4 godzinnego tygodnia pracy (i dwóch pozostałych książek z czwórką w tytule) jest dla wielu patronem efektywności i czerpania z życia tego co najlepsze. Nie sądziłem, że napisze coś jeszcze, bo wydawał się tym zmęczony. Wpadł jednak na genialny w swojej prostocie pomysł i w efekcie, choć książka liczy sobie prawie 800 stron, niemal nie musiał jej pisać.

Jak to? – zapytacie.

Otóż Tim jest gospodarzem szalenie popularnego podcastu, który liczy sobie już kilkaset odcinków. Przesłuchanie ich wszystkich byłoby zadaniem karkołomnym. Ponadto jego goście nie od razu przechodzą do sedna i w efekcie sporo czasu antenowego „przepada” na wstęp i smalltalk. Mówiąc szczerze to niekiedy na godzinę – dwie podcastu tylko jedna – dwie myśli były interesujące – reszta stanowiła zbędny tłuszcz. Oczywiście wiele zależy od osobistych preferencji.

Książka stanowi esencję tych rozmów. Tim wybrał najciekawsze fragmenty tu i ówdzie dodając od ciebie kilka słów. Finalnie, choć to on jest autorem, pełni tu on bardziej rolę gościa i osoby oprowadzającej. Można mu zarzucić, że poszedł po najmniejszej linii oporu, bo wypowiedzi jego gości stanowią lwią część tej pozycji. Z drugiej nie można odmówić, że od strony produktywności to genialne zagranie. Wystarczyło obrobić tylko już posiadane zasoby. Zwłaszcza, że wiele osób podcastów nie słuchało, wiele odcinków przegapiło, niektórych rozmów może już nie pamiętać.

Niemal każda strona jest naszpikowana tak cennymi informacjami, że podczas lektury stale towarzyszył mi przygotowany specjalnie na tę okazję notes. Za 54,90 zł (wiem, zabrzmiało to jak reklama, ale tak nie jest) otrzymałem nieproporcjonalnie dużą wartość względem ceny. Komu więc mogę polecić „Narzędzia tytanów”? W zasadzie każdemu z tym zastrzeżeniem, że część treści niemal na pewno zostanie pominięta. Sam Tim wspomina zresztą o tym, by nie czytać ją od deski do deski, ale interesujące nas działy.

Jeśli miałbyś coś kupić bez zastanowienia to jest właśnie ta pozycja 😉