TOWARZYSZĄCE MI MYŚLI, KTÓRE MOŻESZ UZNAĆ ZA PRZYDATNE CZ.2

Tekst jest częścią drugą, bo pierwszą opublikowałem > tutaj < Wierzę, że nie wszystko co poniżej znajdziesz do Ciebie trafi. Wiem jednak, że część z tego co przeczytasz zasieje w tobie kiełkujące powoli ziarenko. Jeśli z czymś się nie zgadzasz, albo uważasz zwyczajnie za niemądre – fajnie, bo to znaczy, że zadałaś / eś sobie trud przeczytania tego co przygotowałem.

 

1] Jeśli zrobiłem (prawie) wszystko co mojej mocy to uważam, że nie mam powodu, by się denerwować – w ten sposób unikam wyrzutów sumienia sumienia i samo-biczowania się.

 

2] Ilość pracy nie ma dla mnie tak dużego znaczenia jak jej jakość – nie chcę czuć się zajęty, ale efektywny. Poza tym będą takie dni, że tej pracy będzie bardzo dużo, więc „wyrówna” to luźniejsze dni. Liczba godzin pracy nie ma już dla mnie NAJMNIEJSZEGO ZNACZENIA.

 

3] Jeśli stale mam tak dużo pracy, że nie wiem w co ręce włożyć, prawdopodobnie oznacza to, że źle ją sobie poukładałem i muszę zmienić jakieś towarzyszące mi procesy – na przykład część usunąć na stałe, inne oddelegować. Ja dla przykładu zrezygnowałem z pojawiania się osobiście przy każdej okazji u klientów (co oznaczało nierzadko cały dzień w trasie) i coraz więcej staram się załatwiać zdalnie (emailem, telefonem). Zanim na to wpadłem wpisałem sobie na listę zadań, by zastanowić się jak mogę oszczędzić czas i pieniądze na te dojazdy.

 

4] Unikam wyobrażania sobie czegoś na temat innych (słowem unikam tzw. projekcji) – mamy tendencje do nadawania cech osobom, których nawet nie znamy. Często się z kimś porównujemy i wpadamy przez to w kompleksy. Może ten podziwiany przez nas menadżer, choć jeździ drogim autem, to tak naprawdę jest to wypalony wewnętrznie, nieszczęśliwy człowiek, który poza pracą nie potrafi odnaleźć się w życiu? Nie wiesz tego i nie nigdy się prawdopodobnie nie dowiesz, więc przestań tracić czas. Porównuj się sam z sobą prowadząc na przykład jak ja pamiętnik. Co jakiś czas zaglądam do niego i dostrzegam zmiany in plus.

 

5] Staram się szukać dobrych stron w złych sytuacjach – nie w taki sposób, by nagle uznać, że w sumie to nawet dobrze, że tak się stało, ale dostrzegać dobre strony. Niech to będzie na przykład wypisanie się kogoś z mojego newslettera, czy innych „socjali”. Mógłbym się zmartwić, że być może kogoś czymś zniechęciłem (czyli uruchamiam projekcje wspomniane wcześniej, a nie mam pojęcia co naprawdę zaszło). Wolę jednak wtedy myśleć, że WSZYSTKIE pozostałe osoby zdecydowały się ze mną zostać.

 

6] Nie mówić o ludziach tego czego nie chciałbym powiedzieć im w twarz – staram nie mówić o nich negatywnie w chwili, gdy nie są obecni i nie powiedziałem im tego osobiście. Trochę to żałosne, gdy dwie osoby obgadują trzecią, a gdy ta wchodzi do pomieszczenia, momentalnie milkną i rozmawiają z nią jakby nigdy nic. Jeśli ty kogoś obgadujesz to jest całkiem prawdopodobne, że również i ty jesteś ofiarą takich rozmów.

 

7] Kiedy nie wiem co sensownego mogę zrobić zadaję sobie pytanie CO W DANEJ CHWILI ZROBIĆ CO BYŁOBY DLA MNIE NAJLEPSZE? – są takie chwile, że odhaczyłem już wszystkie zadania na liście. Mam jednak chęć zrobienia czegoś pożytecznego, ale autentycznie nie wiem za co się zabrać. W takich chwilach zadaję sobie powyższe pytanie i momentalnie w mojej głowie pojawiają się jakieś pomysły. Na przykład widzę, że warto posprzątać nieco w mieszkaniu. Albo przygotować obiad na kolejne dwa dni, bym później nie musiał tego robić na złamanie karku. Albo pójść pobiegać, bo wiem, że dostanę w ten sposób energetycznego kopa do działania.

 

8] Telefon, albo messanger nie jest moim panem i może poczekać – mało jest sytuacji w których REALNIE muszę odebrać natychmiast telefon, albo komuś na coś odpisać. Potrafimy rzucić wszystko i ruszyć w kierunku telefonu, bo ktoś dzwoni, albo stawiamy na nogi całe mieszkanie („MAMO, TELEFON DO CIEBIE, SZYBKO!!!). Odczuwamy nieodpartą chęć sprawdzenia otrzymanego smsa. Odpisujemy komuś na FB, gdy tylko do nas napisze.

Jak robię to ja? Kiedy ktoś do mnie dzwoni i nie mogę rozmawiać napiszę w smsie, że oddzwonię w wolnej chwili. Lepiej do mnie nie pisz na messangera jeśli potrzebujesz czegoś pilnie, bo sprawdzam go może raz – dwa razy dziennie (o ile sam do kogoś akurat nie piszę). Nie wysyłaj smsa, gdy potrzebujesz czegoś na teraz – nie odczytuję ich często od razu.

I kurewsko mi z tym dobrze.

 

Udanego dnia!