TOWARZYSZĄCE MI OSTATNIO MYŚLI, KTÓRE MOGĄ CI SIĘ PRZYDAĆ

Prowadzę zakładkę w notatniku, którą nazwałem „Mądrymi myślami”. Trafiają tam moje własne przemyślenia, które są efektem własnych doświadczen lub tego co gdzieś usłyszałem / przeczytałem. Co jakiś czas do nich zaglądam, bo służą mi za swoisty drogowskaz. Wszystkie decyzje jakie podejmuję opieram właśnie o nie. Nie musisz się z nimi zgadzać i nie wszystkich udaje mi się jeszcze zawsze dotrzymywać, ale to takie moje swoiste 10 przykazań. Kolejność NIE jest przypadkowa. Im wyższa cyfra tym ważniejsza dla mnie myśl.

 

POWSTAŁA GRUPA NA FACEBOOKU > TUTAJ WYJAŚNIAM PO CO <

 

1] Brać byka za rogi lub zjadać żabę z samego rana – zauważyłem, że trzymanie w sobie jakiegoś problemu męczy mnie przez cały dzień. Jeśli zabiorę się za rozwiązywanie problemu od razu towarzyszy mi poczucie ulgi. Problem nie zniknie jeśli będziemy go odwlekać w czasie, więc odwlekając go w czasie robię sobie krzywdę.

2] Wypada oszczędzać (i warto to robić!), ale ważniejsze niż ciągłe zaciskanie pasa jest regularne zwiększanie zarobków – uważam, że wyrobienie nawyku oszczędzania jest super istotne. Ale żyjąc ciągle zaciskając pasa naturalnie zamykamy się na mnóstwo doświadczeń, które świat ma do zaoferowania. Mając to jedno życie chciałbym czuć, że przeżyłem je naprawdę w interesujący sposób. Zarobki na poziomie oscylującej w okolicy najniższej krajowej pozwalałaby mi jedynie na przeżywanie, a nie godne życie.

3] Muszę oduczyć się czytania książek / artykułów o wszystkim, a zamiast tego skupić się na czerpaniu wiedzy z obszaru, który jest dla mnie aktualny – trafiłem na frazę, która bardzo mi się spodobała, a mianowicie „just in time, not just in case„. Dużo czasu spędzałem na nauce rzeczy, które byłyby dla mnie przydatne (może) w dalekiej przyszłości, albo wcale. Czytałem o marketingu, choć nie pracuję w tym zawodzie i nie planuję. Pozycje o startupach i ich zakładaniu, choć nie mam ambicji do jego założenia (nie mylić z firmą). Pojawiałem się na spotkaniach, które nie dawały mi wtedy żadnej wartości. Zamiast tego skupiam się teraz na czerpaniu wiedzy adekwatnej do etapu życia w którym się teraz znajduję. Konsumuję treści o branży ubezpieczeniowej i sprzedaży, czyli coś co pozwoli mi wejść na wyższy poziom. Jeśli uznam, że potrzebuję konkretnej wiedzy to wtedy po nią sięgnę – nie wcześniej.

4] Zbyt wiele mikrozarządzania zabiera czas na rozwój – na przykład w pracy agenta mam mnóstwo takich drobnych czynności, które zsumowane zabierają sporo czasu, a nie przekładają się bezpośrednio na moje dochody. Zarabiam wtedy kiedy sprzedaję. Nie wtedy, gdy zajmuję się formalnościami, sprawdzaniem płatności, przypominaniem o nich, raportowaniem dla menadżera, odpowiadaniem na pytania klientów, pisania im wniosków, koordynowaniem kalendarza mojego i klientów, byśmy mogli się spotkać i tak dalej. Część już oddelegowuję osobie trzeciej. Reszta i tak zabiera mi sporo czasu, który mógłbym oddać się ważniejszym zajęciom, które pozwoliłyby mi umówić więcej spotkań, a tym samym zarobić więcej. Mikrozarządzanie zabiera mi czas na coś co nazwałbym „działaniami strategicznymi”, czyli pchającymi mój wózek z napisem „rozwój”.

5] Stale dbam o samo-motywację – mam takie dni, że niebo wali mi się na głowę i wydaje mi się, że wszystko co sobie założyłem jest niemożliwe do zrealizowania. Niekiedy myślę o sobie dość krytycznie i uważam, że jestem do niczego. W takich chwilach sięgam po spis swoich dokonań z przeszłości, by przypomnieć sobie do czego jestem zdolny. Słucham nagrań motywacyjnych, aby się „podpompować” i nabrać natchnienia. Staram się utrzymywać optymizm – jest mi to niezbędne do pracy w sprzedaży, gdzie większość trudu i tak idzie na marne.

6] Doszedłem do wniosku, że pozwolę odejść klientom, którym z jakiegoś powodu i mimo moich najlepszych chęci coś stale nie odpowiada – mam dosłownie kilku takich klientów, którzy generują u mnie na oko około 80% sytuacji stresowych. Ich odejście zaboli mnie pierwotnie finansowo (z powodu modelu rozliczeń jakie wiążą mnie z Generali), ale oboje będziemy za jakiś czas szczęśliwsi. Dostrzegłem, że nie chcę, by każdy był moim klientem i autentycznie sam niekiedy odstępuję świadomie od zawarcia z kim współpracy. Zarobię mniej, ale będę szczęśliwszy.

7] Więcej słuchać niż mówić – każdy w rozmowie chciałby gadać, a nie słuchać. Wielu mądrych ludzi powiedziało, by się zamknąć i pozwolić rozmówcy mówić, więc ich posłuchałem. Zadaję pytania i naprawdę skupiam się na tym co druga osoba mówi NIE czekając, aż wreszcie skończy i będę mógł się wtrącić. Efekt przekroczył mojego oczekiwania. Wielu moich klientów ma na przykład potrzebę wygadania się i niejednokrotnie usłyszałem podziękowanie, że ktoś chciał ich wysłuchać. Co więcej więcej ktoś inny mówi, tym więcej się dowiadujemy. Osoby z interesującymi dla mnie informacjami sam ciągnę za język.

8] Jaki będzie koszt tego, że dzisiaj mi się nie chce? – pracuję w terenie, albo w domu. Nikt mnie w żaden sposób nie kontroluje, bo nie pyta gdzie jestem i co robię. W biurze pojawiam się może raz w tygodniu. Mógłbym leżeć do góry brzuchem i nic nie robić. Rzecz w tym, że skutki mojego lenistwa odczuję w okolicach miesiąca, gdy nie uda mi się zrealizować planu sprzedażowego, albo za kilka lat, gdy dotrze do mnie, że nie mam już energii do działania. Miałem taki moment w swoim życiu, że wracając wieczorem po pracy etatowej byłem tak zmęczony, że na nic innego prócz odpoczynku nic mi się nie chciało. I nie chcę go nigdy więcej.

9-10 (zasada jest podwójnie ważna)] Jestem odpowiedzialny w swoim życiu za WSZYSTKO, a wymówki są dla słabych (są oczywiście drobne wyjątki)

Miałem słaby miesiąc w sprzedaży? Mogłem pracować więcej lub / i mądrzej. Miewałem leniwe dni, więc teraz mogę mieć do siebie sam to siebie.

Dopadł mnie nowotwór i nie mam teraz środków na leczenie? Mogłem się ubezpieczyć. Nie zrobiłem tego, choć składka z racji młodego wieku byłaby niewielka.

Wynająłem kiepską ekipę remontową, która narobiła więcej szkód niż pożytku i straciłem pieniądze? Należało sprawdzić referencje i przygotować (zlecić prawnikowi?) dobrą umowę.

Nie mogę znaleźć pracy? Sam decydowałem o swoich umiejętnościach / doświadczeniu i wiedzy.

Zastała się kiepska sytuacja finansowa, a nie masz oszczędności? Kogo za to winisz? Niską pensję? A kto broni ci poszukać lepiej płatnej? Że nie masz kwalifikacji? Nabądź je. I tak dalej.

Nie podoba ci się twoje życie? Jest ono długoletnim odbiciem wszystkich mniejszych i większych decyzji. Żal miej do siebie.

 

KONIEC

Puenty brak.

 

 

  • Sebastian Adamek

    Tak jakbym czytał swoje własne przemyślenia 🙂 Dokładnie w tym momencie. Natchnąłeś +1 osobę 🙂 Dzięki i pozdrawiam.