Jak unikam kompulsywnych zakupów (poradnik NIE kupowania rzeczy)

Mam zachcianki. A to marzy mi się projektor, by oglądać w rozdzielczości na którą żaden telewizor mi nie pozwoli. A to nowe gry na konsolę. Albo fotel, ale taki specjalny z miejscem na którym mógłbym położyć nogi. Wszystko to trafia pierwotnie na listę zachcianek. Wracam tam po około dwóch tygodniach i okazuje się, że zachcianka przeminęła z wiatrem. Z perspektywy czasu dziwię się dam sobie i usuwam te rzeczy z listy bez większego bólu. Jeśli któraś ów rzeź przetrwało ~ wtedy wpisuje ja na faktyczną listę zakupów. Nie zliczę ile pieniędzy mi to oszczędziło i zarazem miejsca w mieszkaniu na (z perspektywy czasu)  graty.

Proste i takie skuteczne.