Fajny artykulik w czasopiśmie „My Company” (nr. 7/2019). Już wcześniej myślałem ile wysiłku kosztuje zorganizowanie podróży i czasem chciałem robić sobie dni totalnego luzu we własnym mieście. Okazuje się, że już dawno ktoś wpadł na kilka sposobów nieszablonowego wypoczywania.
 
🚴‍♂️ Zostań turystą we własnym mieście – tzw. „staycation” (od słów zostawać i wakacje). Pomijamy największe koszty, czyli dojazd i nocleg, a staramy się zagospodarować dzień tak, aby realizować jakieś fajne aktywności (zwłaszcza te z których wcześniej nie korzystaliśmy). Pójść jednego dnia na kajaki, ścianę wspinaczkową, czy do muzeum na które nigdy dotąd nie było czasu.
 
🚴‍♂️ „Daycation”, czyli powrót jeszcze tego samego dnia. Miejscowości od nas nieodległe, które nie mają dość atrakcji, by zatrzymać nas na więcej niż jeden dzień. Ja w ten sposób zwiedzałem małe miasteczka nieopodal mojego Olsztyna, które okazywały się być fajną odskocznią.
 
🚴‍♂️ „Spacation” – spędzasz czas w jakimś dobrym SPA.