JAK ZAPROJEKTOWAĆ ŻYCIE?

W chwili, gdy to piszę tworzę właśnie co weekendowy przegląd. Prawda jest jednak taka, że robię go częściej, bo lubię ten proces projektowania swojego życia. W tym celu założyłem w Evernote specjalną zakładkę, którą ochrzciłem jako roboczo jako „długofalowe”. Jakby nie patrzeć projektuję tam kilka następnych lat swojego życia, więc nazwa musiała dobrze oddawać treść.

1] W pierwszym punkcie tejże zakładki mam rozpisany jak ma wyglądać mój wymarzony tydzień pracy. Nie pomijam wtedy żadnych szczegółów – staram się wyobrazić sobie o której wstaję (i uzasadniam dlaczego tak wcześnie), jak wygląda moja praca (w tym idealnym świecie sporo zadań deleguję asystentowi), jak odpoczywam, a przede wszystkim CO CZUJĘ. W tych moich wizjach jestem spełniony, nie odczuwam pośpiechu, zajmuję się wyłącznie ważnymi sprawami.

> Co dzięki temu osiągam?: podświadomie lub świadomie koncentruję swoje działania na tym, aby dążyć do idealnego życia. Staram się cieszyć z tego co mam, ale na tym nie poprzestaję.

2] W punkcie drugim wypisuję co sprawia mi autentyczną frajdę (nie taką pokroju „wydaje mi się, że to lubię”). Wszystko sprawdziłem co najmniej kilkukrotnie w praktyce i wiem już po prostu co mnie kręci. Podam kilka autentycznych przykładów prosto z mojego notatnika:

– Uwielbiam zwiedzać stolice i większe miasta.

– Lubię być dobrze ubrany

– Uwielbiam poranne posiedzenia w kawiarni (zwłaszcza w połączeniu tego z podróżowaniem)

– Lubię … taniec, ale nie chcę wchodzić z tym w jakiekolwiek zawodostwo. Ot, takie gibanie na parkiecie sprawia mi masę frajdy.

– Uwielbiam biegać (mimo okresów zastoju, ale gdy już to robię to czuję napływ endorfin)

– Uwielbiam wstawać rano w podróży i organizować sobie śniadanie np. w hostelu

> Co mi to zapewnia?: oszczędzam czas i finanse na coś co naprawdę sprawia mi frajdę.

3] W kolejnym punkcie wytłuszczam aktualne problemy, które mnie męczą. Poniżej kilka prawdziwych z mojej listy:

– Chciałbym, aby oglądanie filmów / seriali wieczorem było alternatywą od innych ciekawszych zajęć, a nie odwrotnie jak jest aktualnie (chociaż 3 dni w tygodniu mam zawsze zarezerwowane na spotkania ze znajomymi)

– Nienawidzę formalności i wszelkiego obrotu dokumentacji.

– Męczy mnie to, że moje hobby jakim są planszówki zajmuje mi tyle energii (kupno gier, odebranie ich, rozpakowanie, wyrzucenie śmieci, które generują, nauczenie się zasad, wyjaśnianie ich znajomym, ich późniejsza ewentualna sprzedaż)

> Dzięki temu … ?: Nie godzę się z tym, że są, ale podejmuję działania, by im zapobiec.

4] Przedostatni punkt to spis mądrych myśli / informacji na które natrafiłem (z książek, gazet, sam nie wpadłem itd) i je przetwarzam. Jak zwykle nie będę szczędził faktycznych przykładów:

– Boję się być głupi i robić nic nie znaczące z perspektywy czasu rzeczy
– maszyna do generowania białego szumu marpac, regularna medytacja 7 dni w tygodniu, które wady mogę oddelegowac? , luksusem jest brak pospiechu, w pierwszej kolejności pracuj nad tym co wprowazywacza problemow dza cię w zaklopotanie, nie trenuje konkretnych umiejetnosci

– Jaki będzie koszt braku zmian w moim życiu?

Co mi to daje?: przypomina mi o tym o czym chcę pamiętać. Bez pośpiechu je analizuję, a następnie wdrażam w swoje życie lub odrzucam.

5] Ostatni punkt to prawdziwy gigant. Otóż rozpisałem co chcę zrobić w poszczególnym roku, a każdy z nich wydzieliłem na poszczególne miesiące. Autentycznie mam rozpisany (mniej lub bardziej szczegółowo) każdy miesiąc począwszy od października 2017 do grudnia 2022. Bywa, że te plany muszę drastycznie aktualizować.

> Co mi to daje?: mam plan gry. Wiem po co każdego dnia robię to co robię.

Podsumowanie:

System ten wykształcałem metodą prób i błędów całymi latami. Efekt jest taki, że rok 2017 jest jak na razie moim najlepszym rokiem w całym życiu pod względem finansowym i osobistych osiągnięć (przede wszystkim właśnie tego). Dzięki systemowi, który ochrzciłem roboczo jako „Długofalowe” moje życie sunie powoli, ale konsekwentnie ku zawieszonej wysoko poprzeczce. Powoli. Konsekwentnie. Uparcie mimo wzlotów i upadków.

  • System wydaje się szalenie ciekawy, chociaż trochę zalatuje paranoją 😀 Mam na myśli to, że planowanie każdej sekundy życia sprawia wrażenie obsesyjności, a ona raczej nie jest zdrowa. (I na pewno nie mówię, że jesteś chory, tylko nadgorliwy.) Niemniej – szanuję bardzo takie podejście do sprawy, bo to znaczy, że nie chcesz tylko żyć, ale „żyć żyć” – na pewno wiesz o co mi chodzi 😉

    Co ciekawe, ja planuję bardzo dokładnie w głowie oraz w kalendarzu na najbliższy rok, a efekty są podobne – coraz lepsze lata ♥

    • Zalatuje paranoja, ale nikt nie z niego nie rozlicza, więc mam też okresy luznego podejscia do niego