Nie mów tak głośno. Nie rób tego, inni patrzą. Zachowuj się! Narobiłeś mi wstydu! Inne dzieci pewnie się z Ciebie śmieją … Mamo, uwielbiam cię, ale do dziś zdarza mi się walczyć z czymś co w naszej kulturze jest wszechobecne – obawą przed jakąś formę wstydu. Maluchy tego nie mają – zachowują się jak chcą w każdych warunkach. Choć czasem to przeszkadza (np. w pociągu, gdy chce się trochę spokoju) to jednak zazdraszczam im tej beztroski. Wydają się prawie w ogóle nie przejmować bardzo opinią innych. W szkole zaczęły się podziały na tych fajnych i te klasowe pośmiewiska. To wtedy zacząłem uważać na swoje zachowanie i to czy w oczach innych wypadam fajnie. Do dziś pamiętam jak w gimnazjum, gdy chciałem sobie zażartować z najfajniejszego kolegi w klasie (powiedzmy, że zostałoby to z nim na stałe, bo otrzymałby nową żartobliwą ksywkę) szybko zareagował i wybił mi ten pomysł z głowy, aby nie nadszarpnęło to jego reputacji. Dorosły człowiek wchodzi już w całkiem nowy poziom dbania o swój wizerunek, bo zyskuje możliwość otaczania się dobrami materialnymi. Drogim samochodem, pięknie wykończonym mieszkaniem, egzotycznymi wakacjami. Wyobrażacie sobie 40 latka, który mieszkałby na stancji? Przegryw, prawda? Możemy nic o nim nie wiedzieć, ale to byłoby prawdopodobnie dla nas pierwsze skojarzenie. W najlepszym wypadku pomyślelibyśmy, że jest dziwny. A jeśli ten sam człowiek podjął tę decyzję świadomie, a mógłby momentalnie kupić mieszkanie choćby za gotówkę, ale on po prostu nie chce?

No właśnie, mamy zakodowane pewne schematy myślowe. Im starsi jesteśmy tym bardziej uważam, że oczekuje się ode mnie pewnego ułożenia, a nawet posiadania pewnych rzeczy. Tak jak mój przypadek z brakiem auta. Nie schodzę poniżej 10.000k brutto (często sporo więcej) miesięcznie, a WCIĄŻ muszę tłumaczyć się CZEMU NIE MAM AUTA (http://zmieniamzycienalepsze.pl/dlaczego-auta-prawdopodobnie-miec-bede/). Mam 32 lata i kiedy ktoś się dowiaduje o tym fakcie zadaje mi to pytanie, albo zachowuje to dla siebie, ale po jego spojrzeniu widzę, że coś jest ze mną chyba nie tak. W efekcie jeszcze nie dojrzałem do tego, by odpowiadać „bo nie”, ale wpadam w zbędną spiralę tłumaczenia.

Mamo, uwielbiam cię, ale dużo czasu zajmie mi chyba jeszcze wyrwanie się ze schematów myślowych, które towarzyszyły mi niemal całe życie.

 

LINK DO ZOSTANIA SUBSKRYBENTEM: KLIK

ROZWAŻ DOŁĄCZENIE DO NASZEJ GRUPY ZMIENIACZY ŻYCIA NA LEPSZE NA FB