ZRÓB SOBIE PRZYSŁUGĘ I NIE PORÓWNUJ SIĘ Z INNYMI

Poruszam sprawę, która jeszcze do niedawna była jednym z trapiących mnie problemów. Otóż porównywałem się do innych. Jak widziałem ich zdjęcia z egzotycznych wypraw wrzucone na fejsa, albo insta. Kiedy dochodziły mnie słuchy, że kupili sobie już własne 4 kąty. Kiedy widziałem czym przyjeżdżali. Zawsze w takich sytuacjach przynajmniej przez ułamek sekundy myślałem sobie – a ja tego nie mam. Może opowiem co nieco o sobie w paru zdaniach:

– Samochodu nie mam, mimo trzydziestki na karku i pracy wymagającej przemieszczania się często poza miasto. Pisałem o tym tutaj: http://zmieniamzycienalepsze.pl/dlaczego-auta-prawdopodobnie-miec-bede/ („pewnie cię po prostu na to nie stać”)

– Jak już wspomniałem mieszkania na własność też brak. Po rozstaniu przed kilkoma miesiącami mieszkam ze współlokatorami w wynajmowanym mieszkaniu („co za frajer!”)

– Moja stopa nigdy nie przekroczyła progu Europy („pff, jak śmiesz zwać się człowiekiem!”)

Jestem ciekaw czy w twoim umyśle doszło już do porównania i czy uznajesz mnie za chodzącą hujozę. Być może cisną ci się na usta słowa typu „dajesz zarabiać najemcy i czy nie lepiej płacić za własne?”. Może zastanawiasz się, że w ogóle marnujesz tu swój czas i za moment przestaniesz czytać, bo jak taka osoba może być źródłem inspiracji. Może z kolei w porównaniu z Tobą i tak mam świetną sytuację.

Jasne, że lepiej wyglądałoby, gdyby pisał to teraz z własnego pięknie urządzonego mieszkania. I gdybym w poniedziałek rano ruszył do biura pięknym sportowym autem (synonim sukcesu) zamiast roweru. Szczerze mówiąc to mi to już wisi, bo wyleczyłem się z bycia ocenianym przez innych. Zdałem sobie sprawę, że dopóki nie poznam całego „zaplecza” to próba porównywania się nie ma sensu.

Może to mieszkanie, które kupili rodzice, a może sponsorował kredyt we frankach, których nie daje teraz spać? Może auto jest w leasingu, na który trzeba pracować przez połowę miesiąca.. A egzotyczna wycieczka dopiero zacznie się spłacać. Może ta osoba mimo tych wszystkich dóbr jest nieszczęśliwa, a tylko powierzchownie sprawia wrażenie osoby sukcesu? Równie dobrze może prowadzić świetne życie i nie kryją się za tym żadne haczyki. Właśnie tego nie wiadomo i dlatego wstrzymuję się zarówno z oceną jak i porównywaniem.

Michał Szafrański opisał ciekawy przypadek, w którym nawet świetnie zarabiająca rodzina może być biedniejsza (licząc wartość netto) od tych, którzy pracują na najniższej krajowej > https://jakoszczedzacpieniadze.pl/jak-wyjsc-z-dlugow-350-000-zl-w-3-lata. Mimo dużych jak na polskie warunki zarobków nie mogli przestać pracować ze względu na raty kredytów i fakt, że nie mieli żadnych oszczędności. Ale z wierzchu oko zazdraszcza tego co mają każąc nam obniżyć własną samoocenę.

ZAWSZE będzie ktoś lepszy i na pewno ZAWSZE będzie ktoś gorszy. Zawsze ktoś będzie miał lepszy start, nieco więcej szczęścia, talentu, urody, wspierających rodziców, środowisko, lepszego szefa, lepiej płatną branżę i tak dalej. Czynników jest ogrom i stratą czasu jest próba porównywania ich wszystkich. Jeśli robię wszystko co w mojej mocy, by zmienić swój stan na lepsze – to nie mam sobie nic do zarzucenia, ani tym bardziej powodów, by przestać się starać. Zwłaszcza, że nie widzimy wszystkich trapiących tę osobę problemów, a wybieramy tylko ten element, który wygląda u niej bardziej okazale niż u nas.

I nigdy fakt, że dla kogoś wyglądam na człowieka sukcesu lub synonim porażki nie będzie wpływał na moją samopoczucie. Bo wiem, że popełniłem w życiu wiele błędów (dlatego blogasek nazywa się jak nazywa), wyciągnąłem wnioski i teraz gram we własnym pucharze. I jestem całkiem szczęśliwym, zadowolonym życia człowiekiem. Nie będę wchodził w szczegóły dlaczego (aby nie doszło tu do porównania), ale po prostu uważam, że mam dobre życie, a staje się ono z upływem czasu coraz lepsze. Najgorsze co chyba można zrobić to narzekać, że inni mają lepiej, a samemu nic nie robić. Owszem, pewnie miliony osób mają (jakkolwiek to rozumieć) szczęśliwsze życie. Ale porównuję się tylko sam ze sobą prowadząc pamiętnik i widzę jak wielkie kroki poczyniłem w ciągu ostatnich 2-3 lat. Jestem podekscytowany na myśl o tym, że za kilka lat pewnie powiem, że ten 2018 to było nic w porównaniu z np. 2021. Bo stale się zmieniam na lepsze.

 

Ps. Spróbuj się raczej inspirować innymi osobami.

 

mail do mnie: mateusz.kiszlo.jzp@gmail.com (napisz mi coś, odpowiadam na wszystko)
Instagram: mateuszkiszlo (staram się podrzucać tam wyłącznie coś inspirującego i coś co możesz wykorzystać u siebie; nie nakładam żadnych filtrów, a sam raczej nikogo nie obserwuję)
Dochrapałem się zegara odliczającego kiedy umrę, by jeszcze bardziej się zmotywowaćKLIK
Grupa dla tych, którzy chcą wdrażać fajne lifehacki, albo poznawać wartościowych ludzio tutaj
Szczera rozmowa ze mną: przeprowadziłem ją ze sobą (!) tutaj