ŻYCIE TO NIE JE BAJKA

Sponsorem moich przemyśleń jest pewna rozmowa na siłowni, której byłem mimowolnym świadkiem. Lubię ludzi i staram się unikać krytykowania (bo samemu mam kupę rzeczy jeszcze do poprawy), ale trochę z jej powodu pękłem. Otóż dwóch panów prowadziło rozmowę na temat tego, gdzie spędzą wakacje. Mieszkanie wynajmą na Malcie i tak spędzą około dwóch tygodni. Plan wydaje się mieć ręce i nogi, a nawet z uznaniem kiwam głową. Do momentu w którym jeden z nich stwierdza, że w sumie to on musi wziąć na to kredyt gotówkowy, a całość wyjazdu wynosi równowartość jego czterech pensji. W tamtej chwili opadło mi wszystko co tylko mogło.

Złamię własną zasadę i skomentuję kogoś innego, bo na tym blogasku jeśli już psioczę to staram się tylko na siebie.

Harować cztery miesiące tylko po to, by wypocząć dwa tygodnie. Z tego co zrozumiałem to rutynowy wyjazd, bo n-ty z rzędu. Przemyślmy to: próbując zrelaksować się od pracy decydują się na kredyt finansując więc wyjazd na, który ich nie stać. Dwa tygodnie odpoczynku odpracują czterema miesiącami pracy. Zmęczeni nią znów będą chcieli wypocząć. Nie będą mogli przestać pracować, bo muszą spłacić ostatni wypoczynek.

Błędne koło.

Później znów pewnie spotkają się w szatni (teraz będę generalizować), aby ponarzekać, że w muszą harować i w sumie to za mało zarabiają nie robiąc nic szczególnego, by spróbować to zmienić. Są sfrustrowani swoją pracą i pensją nawet nie rozważając, czy nie warto się przebranżowić, albo zyskać nowe kompetencje, by stać się lepiej wynagradzanym. Są sfrustrowani życiem, ale ostatni kogo za to obwiniają to oni sami. Ja z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że wszystkie złe chwile były konsekwencją moich decyzji. Wszystkie. Bo świat to nie je bajka.

Ludzie tkwią w nieszczęśliwych, często toksycznych związkach, bo łączy ich tylko wspólny majątek i ewentualnie dzieci. Zapotrzebowanie na skoki w bok w związkach dla odrobiny ekscytacji stało się tak wielkie, że powstają popularne serwisy do zdrady jak „Ashley Madison”, który liczy sobie miliony użytkowników. Na żeńskich profilach Tindera popularny stał się hasztag #noons – oznaczający, że nie jest zainteresowana przygodą na jedną noc, bo tak często płeć piękna otrzymuje takie propozycje. Co w sumie mnie nie dziwi, bo monogamia to wyłącznie wymysł kulturowy człowieka, a sama biologia ma na ten temat inne zdanie. Trudno tak stale przeciwstawiać się biologii, więc rozwody stały się czymś absolutnie normalnym, a same zdrady chyba już dawno przestały szokować, a mimo wciąż potrafimy wyciągnąć z tego żadnego wniosku. Na pewno nigdy nie chciałbym doprowadzić do sytuacji w której MUSZĘ z kimś być, bo na przykład mamy wspólne mieszkanie na kredyt. Które nabyte drogą poprzez kredyt hipoteczny nie jest nasze do czasu jego spłaty.

„Ale Mateusz, jak to? Przecież jest moje!”

To nie zapłać 3 rat i wtedy się przekonaj czyja jest naprawdę. Więc w rzeczywiści pracujemy na rzecz dla banku, wykonując zajęcia których często nie znosimy (stąd taka nienawiść do poniedziałków) spędzając tam 1/3 naszego życia. Przesypiamy 1/3 życia, resztę spędzamy na regeneracji z powodu zmęczenia pracą, albo załatwiając formalności życia codziennego (wizyty w urzędach, szkołach / przedszkolach, na zakupach, na poczcie, pranie, sprzątanie itd). Czasem realnie odpoczywamy lub realnie robimy to co lubimy i chcemy, ale realnie stanowi to ułamek w ciągu dnia. Nie możemy przestać pracować, bo pracujemy na kredyty, samochód, wakacje all inclusive na Malcie raz do roku, a od bankructwa dzieli nas jedna wypłata.

„Mateusz, chętnie bym gdzieś pojechał/a, ale czekam na wypłatę, a kredyt pozwoli mi ruszyć od razu”

Oszczędzanie? Nie mamy takiego nawyku, a wręcz wydajemy więcej niż realnie posiadamy (właśnie dzięki kredytom).

W niedzielę ruszamy do kościoła, bo w wyniku wielu perypetii historycznych ta religia stała się w naszym kraju dominująca. Gdybyśmy urodzili się w takim Pakistanie to wyznawalibyśmy islam, którym teraz pewnie trochę gardzimy. Na szczęście religia przypomina trochę wolny rynek i można wybrać dla siebie jedną z 7 głównych i jeden z licznych odłamów. Wiecie jak powstał kościół anglikański? Król Anglii, Henryk VIII Tudor chciał unieważnić swoje małżeństwo. Watykan odmówił, więc ten założył własny odłam po to, aby ten zakaz obejść. Powiem więcej – istnieje 38 pomniejszych odłamów kościoła anglikańskiego. W ogóle to fakt, że w polskich szkołach religia jest obowiązkowa i dopiero musimy podjąć aktywne działanie, by się z niej wypisać (co nie zawsze jest ponoć proste) też trochę zakrawa na kpinę.

Dla relaksu / z przyzwyczajenia / ucieczki od codzienności popalamy trawkę, czy inne gówna finansując narkobiznes w wyniku, którego później dzieją się takie rzeczy jak te w Meksyku w którym politycy zagrażający temu biznesowi giną w biały dzień (https://bit.ly/2T8QEqg). Do dzisiaj mam w pamięci sytuację w której porwano 43 studentów, którzy w 2014 udział w demonstracji przeciwko gangom. Do dziś ich ciał nie odnaleziono i pewnie już się nie odnajdą, bo kartele rozpuszczają je w kwasie. Więc stwierdzenie, że narkotyki szkodą tylko tym, którzy je biorą jest bzdurą.

Skoro już mówimy o gównianych substancjach, które uzależniają to pogadajmy o tym dlaczego dodają jebanego cukru wszędzie – choćby i do chleba. Mistrzostwem świata są produkty z etykietką „fit” i to, że nie mają z nimi nic wspólnego. Zresztą branża doszła do takiego absurdu, że teraz chwali się, że ich mięso zawiera, aż 80-90% mięsa. Czym jest zatem pozostałe 10-20%?

Spróbujcie jednak publicznie to skrytykować – o tym czym może to grozić przekonał się już pewien bloger (http://di.com.pl/sokolow-vs-bloger-spor-zakonczyl-sie-ugoda-ale-sokolow-chce-czegos-wiecej-48797), który źle wyraził się na temat produktów firmy „Sokołów”. Stracił potencjalnego klienta, bo dziś można przecież żyć z instagrama reklamując produkty, a następnie tego nie oznaczając. Nikt mi nie wmówi, że pokazywanie Milki w centrum kadru przez jakiegoś influencera to działanie z miłości do marki. Ale róbcie tak dalej drodzy twórcy, inkasujcie pieniądze za kryptoreklamę i niczym się nie martwcie.

Przecież nikt was za to nie ukarze tak jak żyjące z fabrykowania plotek tabloidy, które w swoim modelu biznesowym wliczone mają koszt za przegrane sprawy sądowe o zniesławienie. Śledziłem kiedyś jednym okiem duży artykuł o Kamilu Durczoku w tygodniku wprost. Rozeszła się fama, że ma za uszami to i tamto, sprawa znalazła swój finał w sądzie i jakoś dopiero po kilku latach na okładce znalazło się sprostowanie, że w sumie to były bzdury. Co pewnie już strat wizerunkowych nie naprawi, bo w głowach ludzi została informacja, że Durczok to taki i taki, ale ich głowy są zajęte sprawami innych ludzi, bo po co żyć własnymi skoro można cudzymi? (http://zmieniamzycienalepsze.pl/drogi-krytyku-poskladales-juz-wlasne-zycie/)

A w ogóle to to wszystko to może rozjebać jeden nagły wybuch na słońcu. Nagle, bo się nie zapowie odpowiednie wcześniej, a spowoduje całkowite wyłącznie prądu na ziemi. Co oznacza, że przestanie działać WSZYSTKO, bo wszystko jest dziś na nim oparte. Padną najpierw miasta, bo jego mieszkańcy opierają zdobywanie żywności na supermarketach. Potem wsie w zależności od ich profilu i stopnia oparcia na technologii. Ostatni taki wybuch, który odbił się realnymi konsekwencjami miał miejsce całkiem niedawno, czyli w 1859 roku. Tylko wtedy jeszcze nie byliśmy zależni od prądu tak bardzo jak dziś.

Ja mógłbym tak długo. Proponuję wyjść poza te cholerne ramy myślowe w których się zamknęliśmy. Kiedyś zresztą zapytałem swoją panią od historii po co w zasadzie uczyć się tego przedmiotu. Odpowiedziała, żeby wyciągać z niej wnioski i nie popełniać tych samych błędów. Wychodzi na to, że wielu z nas dziś, by go oblało.

Ps. Świętszy od papieża nie jestem i sporo z powyższych sam popełniałem, więc to zarazem forma auto-krytyki.